To Twoje życie! Od Ciebie zależy Twoje szczęście!

Jestem szczęściarą. Mam szczęście! Naprawdę! Robię to, co robię, sprawia mi to niezwykłą przyjemność, a do tego płacą mi za to! Kiedyś ktoś zapytał mnie co mogłabym robić niezależnie od tego czy dostaję za to wynagrodzenie czy nie? Co mogłabym robić i mieć poczucie, że nie potrzebuję jechać na urlop? Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Pisanie! Masowanie! Dzielenie się swoją wiedzą! Dlatego wiem, że jestem szczęściarą bo to poczucie, że to jest TO towarzyszy mi od wielu lat i ładuje moje wewnętrzne akumulatory.

  • CO MÓGŁBYŚ ROBIĆ NIEZALEŻNIE OD TEGO CZY DOSTAJESZ ZA TO WYNAGRODZENIE CZY NIE?
  • UCZUCIE ROBIENIA WŁAŚCIWYCH RZECZY ŁADUJE WEWNĘTRZNE AKUMULATORY!

Eksperymenty młodości.

Odkąd nauczyłam się pisać, wiedziałam, że to coś bardzo mojego i przypisanego do mnie jak oddychanie. Najpierw pisałam o kwiatkach, tęczach i zwierzątkach, potem przyszedł czas na niepokoje duszy i młodzieńcze miłości, ból egzystencjalny i tego typu niedogadywanie się ze światem, aż przyszedł czas na słowa dojrzalsze, przefiltrowane przez doświadczenie, nastawione na sprawy optymistyczne, motywujące i pokazujące, że można, że się da, że warto. Profil klasy w liceum wybrałam świadomie: Prawniczo-dziennikarski. Bo chciałam pisać. Sprawa jasna.

CO JEST DLA CIEBIE JASNĄ SPRAWĄ? O CZYM MOŻESZ POWIEDZIEĆ ŻE TO COŚ BARDZO TWOJEGO?

W drugiej klasie dostałam się na ogólnopolskie warsztaty dziennikarskie (a był egzamin i ludzi ogrom). Zaczęłam zdobywać doświadczenie u boku fachowców, pojawiły się pierwsze teksty publikowane w młodzieżowej gazetce. Wybór studiów był więc naturalną koleją rzeczy. Filologia polska ze specjalizacją dziennikarską. Świadomie i konsekwentnie. Miałam to szczęście, bo nie musiałam szukać, miotać się i mieć wątpliwości co chcę w życiu robić. Chyba urodziłam się już taka dość skonkretyzowana ;-). Ale nie każdy tak ma. Zwłaszcza kiedy ma się lat naście i staje się przed wyborem ścieżki zawodowej… I studia i kariera i co dalej…

Myśl sam za siebie!

Jak znaleźć to swoje COŚ? Nie bój się doświadczać. Próbuj różnych rzeczy. Szukaj tego co sprawia Ci przyjemność, co powoduje, że przestajesz patrzeć na zegarek i zapominasz o obiedzie.

NIE BÓJ SIĘ DOŚWIADCZAĆ. PRÓBUJ RÓŻNYCH RZECZY. SZUKAJ TEGO CO SPRAWIA CI PRZYJEMNOŚĆ, CO POWODUJE, ŻE PRZESTAJESZ PATRZEĆ NA ZEGAREK I ZAPOMINASZ O OBIEDZIE. 

Postaraj się nie myśleć o tym co mówią rodzice, znajomi, babcie i wujkowie. Wiem, to nie jest łatwe, bo przecież inni wiedzą lepiej… Stop! Nie! Oni wiedzą jak poruszać się jedynie po swoim życiu. Skorzystaj z ich doświadczenia, ale dla siebie wybieraj to, co najlepsze, nawet jeśli cały świat miałby inne zdanie na ten temat. Ważne jest jak Ty się czujesz ze swoimi decyzjami, bo to Ty żyjesz każdego dnia sam dla siebie. I to Ty będziesz albo zadowolony z podjętej decyzji, albo będziesz się męczył z konsekwencjami tych podjętych za namową kogoś… I nie ważne ile masz lat, czy właśnie zaczynasz studia, czy może jesteś z dziesięcioletnim stażem pracy. Nigdy nie jest za późno żeby robić to, co sprawi Ci przyjemność i za co będą Ci płacić!

Szukasz – znajdziesz swoje szczęście.

Nie ma niczego złego w poszukiwaniach swojej drogi. I wiek nie stanowi tu żadnego problemu, jest jedynie bardzo wygodną wymówką... Nie ma też niczego złego w próbowaniu wielu rzeczy na raz. No bo jak chcesz się przekonać co jest dla Ciebie, jeśli tego nie spróbujesz? Dlatego kiedy ciągnie Cię do czegoś nowego, idź za tym głosem. Zapisz się na kurs jeden czy drugi. Możesz tylko zyskać.

NIE MA NICZEGO ZŁEGO W POSZUKIWANIACH SWOJEJ DROGI. I WIEK NIE STANOWI TU ŻADNEGO PROBLEMU, JEST JEDYNIE BARDZO WYGODNĄ WYMÓWKĄ… 

Całkiem niedawno zafascynowało mnie malowanie mandali na kamieniach i robienie łapaczy snów. Zabrałam się do tematu ambitnie, zapaliłam całą sobą, przekopałam Internet w poszukiwaniu inspiracji, zakupiłam potrzebne rekwizyty i zabrałam za pracę… No i szybko przekonałam się, że to nie dla mnie, że innym to wychodzi zdecydowanie lepiej i im tę pracę twórczą pozostawię, a sama po prostu kupię dzieła ich rąk. Nie muszę robić wszystkiego. Nie muszę być dobra we wszystkim. Ale spróbowałam. Doświadczyłam. Zweryfikowałam. I choć od początku czułam, że nie koniecznie ten kierunek sztuki jest dla mnie, to chciałam posmakować i przekonać się na własnej skórze, żeby potem nie mieć do siebie pretensji i nie marudzić, że przecież tak fajnie by było zrobić łapacz snów… Idź za głosem intuicji, ona ma naprawdę fajne pomysły i może Cię zaprowadzić w ciekawe miejsca, nawet jeśli nie znajdziesz tam pracy marzeń, może jest tam coś innego co może Cię wzbogacić?

Bądź ciekawy!

W zasadzie ciągle się uczę czegoś nowego. To moje szczęście. I choć tradycyjne metody edukacyjne już dawno za mną, ciągle jestem uczniem. Czasem nie wiem jak coś zrobić technicznie, czasem nie mogę sobie poradzić w problemem emocjonalnym, czasem potrzebuję inspiracji. I wtedy szukam kogoś, kto ma wbudowane funkcje, których ja jeszcze w sobie nie wykształciłam. Zawsze znajdzie się ktoś, kto może podzielić się swoim doświadczeniem i udzielić mi kilku życiowych lekcji. Nie wiesz co dalej, co wybrać, co będzie najlepsze dla Ciebie? Rozejrzyj się dookoła, może jest ktoś kogo podziwiasz, kto Cię inspiruje? Napisz list. Zadzwoń. Zagadaj. Najwyżej odmówi, a co jeśli się zgodzi? Szkoda, żeby nie skorzystać z tej okazji do nauki!

UCZ SIĘ, SZUKAJ, KORZYSTAJ Z DOŚWIADCZENIA INNYCH. 

Przestań być ofiarą i ciągle tłumaczyć się, że ten typ tak ma, że nie umiesz inaczej, że rodzice Ci nie dali wzorca, że nie nauczyli i tego typu historie. To wygodne! Zainspiruj się, pobadaj, bądź ciekawy, rozwijaj się. Są ludzie, książki, filmy. Przecież nikt nie mówi, że potrafi wszystko i emocjonalnie jest zdolny do wszystkiego. Na szczęście są nas miliardy ludzi na świecie i możemy się od siebie nawzajem uczyć! Jeśli uważasz, że czegokolwiek Ci brakuje, wiedz, że dookoła Ciebie są fachowcy! Oni mogą Ci pomóc. Istnieje nieskończenie wiele możliwości! Bądźmy więc wiecznymi uczniami. Nie ma co się użalać nad sobą, głęboki oddech, pierś do przodu i idź przed siebie! To Twoje życie, Ty odpowiadasz za jego jakość.

TY ODPOWIADASZ ZA SWOJE ŻYCIE, ZA TO JAK ONO WYGLĄDA.

Nie odkładaj niczego na później!

Później nie istnieje. Później zamienia się w nigdy. Później przybiera imię: żałuję… Przyznam szczerze, że nie wydaje mi się, żeby istniała jedynie słuszna droga jaką należy iść, jedynie słuszna praca. Nawet jeśli znajdziesz TĘ pracę, i pasję, i wszystko gra i buczy to, wcale nie musi być „ i żyli szczęśliwie po wsze czasy”. Może tak, a może nie.

CO ODŁOŻYŁEŚ NA PÓŹNIEJ? CO TAKIEGO CHODZI CI CIĄGLE PO GŁOWIE? WYZNACZ TERMIN REALIZACJI! LUB ZABIERZ SIĘ DO SPRAWY OD RAZU.

Sama w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że w wieku 34 lat pisanie nie będzie moim jedynym źródłem dochodu! Gdyby ktoś mi powiedział, że będę masowała, bym go wyśmiała i uznała za wariata! A proszę… Moją wielką miłością okazał się hawajski masaż Lomi Lomi Nui. Najpierw kochałam go jako klientka, a potem poczułam, że fajnie by było się go nauczyć. Gdybym zignorowała dość szalony wtedy głos intuicji, dziś moje życie byłoby pewnie inne, może nie gorsze wcale, ale inne, zdecydowanie uboższe. I nic nie stoi na przeszkodzie, żebym i pisała, i masowała, i prowadziła warsztaty pracy z ciałem, i uczyła innych masowania! A kto mówi, że trzeba robić tylko jedną rzecz? Dopóki coś sprawia mi przyjemność, dopóki przynosi korzyść innym, dlaczego mam się ograniczać? Wierzę w rozwój. Wierzę w podążanie za wewnętrzną ciekawością. Wierzę w bezustanne pogłębianie samego siebie.

Możesz się bać, ale mimo wszystko działaj!

I nikt nie mówi, że to wszystko będzie łatwe i same tęcze będą wyznaczały kierunek Twojej drogi. Ale to nie znaczy, że nie warto wędrować i odkrywać swojej pasji. Kiedy szłam do liceum, a potem na studia byłam osobą bardzo zakompleksioną, z minimalnym poczuciem własnej wartości, z lekką fobią społeczną (tak tak, co ja robiłam na dziennikarstwie!), a mimo wszystko wybierałam świadomie to, co czułam. Bałam się jak cholera. Szczęście gdzie jesteś. Wiele razy miałam rozstrój żołądka na kilka dni przed jakąś rozmową zawodową, ale przełamywałam lęk. I trenowałam samą siebie. Cierpliwie. Przekraczałam własne ograniczenia, a kiedy już nie mogłam wytrzymać i było naprawdę ciężko, sięgałam po książkę, albo trafiałam na człowieka, który chwytał mnie za rękę i udzielał pomocy.

Kiedy jechałam na kurs masażu duże grupy mnie przerażały, a dotykanie drugiego człowieka wydawało mi się dość trudnym do przełamania. Ale wiedziałam, że chcę spróbować, że to jest dla mnie coś bardzo ważnego. Nie zignorowałam tego głosu. Dałam sobie szansę i… Wygrałam nowe życie! Pokonałam coś co wydawało się niemożliwe i dziś jest moją radosną codziennością. Było naprawdę ciężko! Nie raz nie miałam pieniędzy i bałam się o przyszłość. Nie raz przestawałam wierzyć w swoje własne umiejętności. Nie raz mówiłam: poddaję się, już dalej nie mogę, to dla mnie za dużo.

PRZEŁAM SIĘ, DAJ SOBIE SZANSĘ!

Co mnie wtedy ratowało? Wiara w samą siebie, nawet kiedy nikt inny we mnie nie wierzył i byłam sama samiuśka, wiedziałam, że tylko ja mogę dać sobie wsparcie i tylko ja mogę przeżyć życie za siebie. Więc mogę sobie poleżeć na podłodze, popłakać, pomarudzić, popsioczyć, poobrażać się, ale potem czas otrząsnąć się, wypiąć pierś, i mimo wszystko pojawić się na posterunku swojego życia. Szczęście – mam Cię i szukam Cię dalej!

Autor artykułu: Agnieszka Kawula, więcej o Agnieszce TU.

Share.

About Author

?
?