Kraina Szeptów – Luiza Jałowiecka i jej droga od korporacji do rodzinnego pensjonatu

Praca w korporacji dla niektórych jest spełnieniem marzeń. Dla innych dopiero początkiem drogi do realizacji głęboko skrywanych pragnień. Zawsze ta ścieżka jest inna, za to na jej końcu zwykle czeka poczucie szczęścia, jakiego nie było nigdy wcześniej. Zapraszamy Was do przeczytania historii Luizy Jałowieckiej, właścicielki pensjonatu „Kraina Szeptów” i założycielki firmy projektującej ubrania dopasowane do potrzeb Klientek „Szyte Szeptem”. To kobieta- torpeda, która w zgodzie ze sobą realizuje swoje śmiałe plany i zamierzenia. Mamy też dla Was prawdziwą gratkę: jeśli wolicie słuchać i oglądać zamiast czytać, wskakujcie tutaj i obejrzyjcie wywiad, którego udzieliła Luiza dla Dzień Dobry TVN!

Luiza, opowiedz nam, kim jesteś?

Nazywam się Luiza Jałowiecka. Dziś mogę powiedzieć o sobie, że jestem kobietą szczęśliwą, na właściwej ścieżce, jeszcze nie w pełni spełnioną, ale mam głowę pełną marzeń i pragnień i całe życie przed sobą. 7 lat temu z moim partnerem podjęliśmy decyzję, że trzeba coś zmienić w naszym życiu i 4 lata temu udało nam się tą decyzję zrealizować.

Jak do tego doszło?

Przez wiele lat pracowałam w korporacjach jako przedstawiciel medyczny. Była to praca, która dawała mi pewną satysfakcję, szczególnie finansową, ale zupełnie nie czułam się w niej szczęśliwa i bezpieczna zawodowo. Któregoś  dnia będąc na spotkaniu firmowym uświadomiłam sobie, że jestem w miejscu, w którym nie chcę być i zaczęłam się zastanawiać, w którym momencie mojego życia popełniłam błąd i poszłam niewłaściwą ścieżką. To był moment przełomowy. Od tej chwili wiedziałam, że muszę coś zmienić, bo nie mogę tkwić w miejscu bez sensu i przyszłości dla siebie. Moim marzeniem od zawsze był mały, rodzinny pensjonat. Ale mieć marzenie i czuć chęć oraz potrzebę zmian to jedno, drugie – chyba najważniejsze, to wsparcie najbliższych.

Jak zareagowali bliscy na wieść o nadchodzącej zmianie?

Mój partner był „dzieckiem korporacji” i nie łatwo było mu wyobrazić sobie inne życie. Z marzeniami jednak tak jest (szczególnie kiedy są szczere i głębokie), że lubią się spełniać, więc trzeba na nie bardzo uważać.

I tak się stało, że pewnego dnia zrobiłam listę potencjalnych domów do kupienia i wraz z synem i moją mamą wyruszyliśmy szukać naszego „pensjonatu”.

Brzmi, jakby to było takie proste… Jak zakończyły się Wasze poszukiwania?

„Kraina Szeptów” to miejsce, do którego trafiliśmy jako pierwszego z listy miejsc do obejrzenia. I od razu poczułam, że to jest to. Cudowna okolica, ogromny potencjał i to ukłucie w sercu, które sprawiło, że nic więcej mi się już nie podobało. Przyjeżdżaliśmy tam setki razy oglądać dom o różnych porach roku i z różnych perspektyw, jednak aż 3 lata zajęło nam dopełnienie wszelkich formalności i podpisanie upragnionego aktu kupna-sprzedaży. Teraz wiem, że tak miało być, że wszechświat nad nami czuwał i dał nam to czego potrzebowaliśmy w najbardziej odpowiedniej dla nas chwili – ani minuty za wcześnie i ani sekundy za późno.

I tak 1 lipca 2013 roku powstała na styku Gór Złotych i Bialskich niewielka kraina, gdzie każda pora roku rozbrzmiewa szeptem.

Co wyróżnia Twój pensjonat?

W  „Krainie Szeptów” kluczową rolę grają relacje, szczególnie ciepłe, domowe relacje z naszymi gośćmi, którzy mają się u nas czuć swobodnie i niezobowiązująco. Mają być dopieszczeni, ale nie zaduszeni. Wypoczęci i najedzeni, czyli tak jak w czasie wypoczynku człowiek czuć się powinien. Gościmy osoby indywidualne, które potrzebują oddechu po pracy i miejskim zgiełku, ale też organizujemy pobyty warsztatowe dla grup rozwojowych, jogowych, twórczych, pobyty związane ze zdrowym i świadomym odżywianiem, kursy masażu i wszelkie inne zorganizowane formy pracy nad sobą. W tym celu w ubiegłym roku stworzyliśmy Czarchatę – miejsce dobrych praktyk i aktywności twórczej.

Czy Twoje wykształcenie pomaga Ci w prowadzeniu „Krainy Szeptów”?

Skończyłam Akademię Ekonomiczną, wydział marketingu i zarządzania, posiadam wieloletnie doświadczenie w pracy w marketingu, reklamie i sprzedaży i z całą pewnością coś z tych lat nauki i pracy przydaje mi się w prowadzeniu „Krainy Szeptów”, jednak głównie kieruję się sercem, a nie chęcią zysku, bilansem strat i zysków czy analizą finansową rynku i opracowywaniem wieloletnich strategii biznesowych. Jestem szczęśliwa, że nie muszę wyznaczać sobie comiesięcznych celów sprzedaży i kajać się przed sobą za nieosiągnięcie wyimaginowanych osiągnięć. Robię to co lubię i co daje mi radość, a pieniądze które za tym płyną są przyjemnym dodatkiem. Być może niektórzy uznają to za brak profesjonalizmu i naiwność, ale dziś jestem już na tym etapie życia, że nie interesuje mnie opinia innych. Bo wierzę w siebie.

Kiedy słuchamy tej historii, wiara w siebie aż się przez nią przebija! Gratulacje 😊 Ona też pomaga realizować kolejne marzenia… W końcu „Kraina Szeptów” to nie jedyna Twoja działalność?

To był dopiero początek 😊 3 lata temu zaczęłam spełniać kolejne swoje marzenie, a mianowicie projektuję i szyję odzież dla kobiet. Chociaż początki były banalne i nie zapowiadały niczego szczególnego. Potrzebowałam nowych ciuchów do nowej sytuacji życiowej w jakiej się znalazłam. Prowadzenie agroturystyki nie wymaga noszenia służbowych mundurków i firmowych garniturów, a raczej strojów luźnych i niezobowiązujących. Z braku wolnych środków finansowych (byliśmy na starcie „Krainy” w nieprzerwanym trybie remontów) i ogromnych potrzeb odzieżowych, kupiłam kilka metrów dzianiny i uszyłam sobie koszulki, które ozdobiłam własnoręcznie namalowanymi kwiatami. I tak powstały pierwsze ubrania „Szyte szeptem”.

Szybko okazało się, że moje ubrania wzbudzają duże zainteresowanie wśród goszczących u nas kobiet, więc kolekcja „Szyta szeptem” zaczęła się rozwijać i wzbogacać o kolejne wzory. Teraz szyję sukienki, koszulki, bluzy i wdzianka – wszystko indywidualnie dopasowane do klientki- rozmiar, kolor i malowane przeze mnie motywy kwiatowe.

Skąd bierzesz do tego motywację?

Ubieranie innych daje mi radość i poczucie spełnienia, a pełne zachwytu komentarze klientek sprawiają, że rosną mi skrzydła. Jest to dla mnie o tyle ważne, ze jestem krawieckim samoukiem.

Patrząc wstecz, czego potrzebowałaś, by dokonać zmiany i rozpocząć budowę pensjonatu?

Często kiedy opowiadam historię powstania „Krainy Szeptów” słyszę, że to wymagało od nas ogromnej odwagi – rzucić pracę na etacie, sprzedać piękny dom i wyprowadzić się na koniec świata. Wtedy odpowiadam, że po pierwsze „Kraina Szeptów” nie jest na końcu, lecz na początku, czyli tam gdzie wszystko się zaczyna (chociażby słupki graniczne, bo mieszkamy tuż przy granicy z Czechami), po drugie nigdy nie rozpatrywaliśmy naszej decyzji w kategoriach odwagi. Nigdy o tym tak nie myśleliśmy, bo nie zakładaliśmy ryzyka związanego z porażką. Od początku wierzyliśmy, że nam się uda. I myślę, że taka absolutna wiara w to co się robi daje gwarancję sukcesu.

Co mogłabyś poradzić osobom zastanawiającym się nam zmianą?

Żeby słuchały swojego serca i wierzyły, że to co robią jest słuszne i dobre, szczególnie dla nich samych. Ja chciałabym na starość usiąść wygodnie w swoim bujanym fotelu i niczego nie żałować.

I tego wszystkim życzę 🙂

MIEĆ MARZENIE I CZUĆ CHĘĆ ORAZ POTRZEBĘ ZMIAN TO JEDNO, DRUGIE – CHYBA NAJWAŻNIEJSZE, TO WSPARCIE NAJBLIŻSZYCH.

Z MARZENIAMI JEDNAK TAK JEST (SZCZEGÓLNIE KIEDY SĄ SZCZERE I GŁĘBOKIE), ŻE LUBIĄ SIĘ SPEŁNIAĆ, WIĘC TRZEBA NA NIE BARDZO UWAŻAĆ.

TERAZ WIEM, ŻE TAK MIAŁO BYĆ, ŻE WSZECHŚWIAT NAD NAMI CZUWAŁ I DAŁ NAM TO CZEGO POTRZEBOWALIŚMY W NAJBARDZIEJ ODPOWIEDNIEJ DLA NAS CHWILI – ANI MINUTY ZA WCZEŚNIE I ANI SEKUNDY ZA PÓŹNO.

ROBIĘ TO CO LUBIĘ I CO DAJE MI RADOŚĆ, A PIENIĄDZE KTÓRE ZA TYM PŁYNĄ SĄ PRZYJEMNYM DODATKIEM. BYĆ MOŻE NIEKTÓRZY UZNAJĄ TO ZA BRAK PROFESJONALIZMU I NAIWNOŚĆ, ALE DZIŚ JESTEM JUŻ NA TYM ETAPIE ŻYCIA, ŻE NIE INTERESUJE MNIE OPINIA INNYCH. BO WIERZĘ W SIEBIE.

NIE ZAKŁADALIŚMY RYZYKA ZWIĄZANEGO Z PORAŻKĄ. OD POCZĄTKU WIERZYLIŚMY, ŻE NAM SIĘ UDA. I MYŚLĘ, ŻE TAKA ABSOLUTNA WIARA W TO CO SIĘ ROBI DAJE GWARANCJĘ SUKCESU.

WARTO SŁUCHAĆ SWOJEGO SERCA I WIERZYĆ ŻE TO CO ROBIMY JEST SŁUSZNE I DOBRE, SZCZEGÓLNIE DLA NAS SAMYCH.

Wprowadzenie do cyklu wywiadów pod tytułem „Zmiana zawodowa”.

Kolejne wywiady z osobami szukającymi swojej drogi zawodowej już niebawem! Może znasz kogoś, kto dokonał ważnej zmiany i może być inspiracją dla innych, może Ty jesteś taką osobą – zgłoś się do nas!
A oto osoby, które opowiedziały o swojej zmianie zawodowej:

  1. Pedagog, psychoterapeuta zmienia kraj
  2. Chemiczka tworzy rękodzieło
  3. Praca w organizacjach pozarządowych
  4. Grawer Mnich Original
  5. Działalność gospodarcza za granicą
Share.

About Author

Poznaj nas! Przedstawiamy się w dziale O NAS! Zapraszamy też do kontaktu!

  • Lubię takie inspirujące historie o spełnionych marzeniach. Trochę przypomina to to twórczynię Lawendowego Pola.

  • Katarzyna Mirek

    Ale inspirująca rozmowa. Sama czasami biję się z myślami czy nie skoczyć na „głęboką wodę” i dać sobie możliwość spełnienia marzeń

    • Dziękujemy i cieszymy się, że historia Luizy jest inspirująca 🙂

?
?

Job-choice.net to wybór pracy. Wybierz świadomie!

Pozwól się wyrwać z kolein myślenia o pracy - pobierz nasze inspiracje!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanego adresu e-mail przez job-choice.net dla celów informacyjnych, marketingowych oraz komunikacji związanej z użytkowaniem portalu.

email marketing powered by FreshMail