Małgorzata Łepek – gościnny artykuł w ramach cyklu „Mama aktywna zawodowo”

Jestem Gosia – żona, mama trzech dziewczynek (7 lat, 4 lata, 2 lata), pracownik etatowy. Z wykształcenia jestem pedagogiem. Przez rok pracowałam w  ośrodku socjoterapeutycznym z tzw. trudną młodzieżą – uwielbiałam tą pracę, ale nie było możliwe zatrudnienie się tam na stałe. Zmiana branży stała się więc bardzo realną perspektywą. Pracowałam jako asystentka biurowa, sekretarka zarządu, a obecnie jestem zatrudniona w Urzędzie Marszałkowskim.

DLACZEGO ZMIANA BRANŻY? MOJA SYTUACJA ZAWODOWA

Pomimo tego, że w chwili obecnej mam stabilną sytuację zawodową, to od jakiegoś czasu pracuję nad przekwalifikowaniem się. W wieku 40 latu uczę się programować i chcę zacząć pracę w branży IT. Dlaczego?

  • Wiem, że za kilka lat w moim Departamencie będzie musiało zmniejszyć się zatrudnienie – Fundusze Europejskie, przy obsłudze których pracuję, w kolejnym okresie będą na niższym poziomie, a co za tym idzie, trzeba będzie mniej ludzi.
  • Ponadto już dziś trudniej mi pogodzić obowiązki rodzinne z życiem zawodowym niż mojemu mężowi. U niego jest dużo bardziej elastyczne podejście, chociażby do godzin pracy.
  • Przede wszystkim jednak, odkąd mamy trójkę dzieci, zdałam sobie sprawę, że dochody naszej rodziny nie mogą się opierać na jednej osobie (obecnie tak jest, bo zarabiam dużo mniej niż mój mąż). Już dziś mamy większe potrzeby. Myślę o przyszłości i wiem, że w życiu różnie bywa i jeśli zabraknie mojego męża, muszę posiadać kompetencje, żeby zaopiekować się dziećmi również finansowo.

PIERWSZE DZIECKO

Pamiętam, jak po ślubie ludzie pytali się nas, co się zmieniło. I powiem, że właściwie niewiele. Jasne, przeprowadziłam się, tworzyliśmy wspólne rytuały z mężem. Ale poza tym całe życie toczyło się dalej zwykłym rytmem – praca, przyjaciele, wspólnota, sport…

Za to gdy urodziłam dziecko, to był szok. Nie chodziłam do pracy, nie spotykałam się z ludźmi. Tak właściwie to nawet nie miałam czasu zjeść obiadu, który mąż mi gotował przed wyjściem do pracy. Miałam bardzo wymagające dziecko, a do tego wszystkiego sama się uczyłam, nie miałam nikogo do pomocy. No i popełniłam trochę błędów słuchając rad autorytetów naukowych – może i mądrych, ale czasem po prostu nieżyciowych. Jedna z moich ulubionych: dziecko karmimy na żądanie. Tylko co to znaczy? Zrobiłam wszystko, co według mojej wiedzy mogłam, żeby dziecko uspokoić, a ono dalej ryczy. No to może jest głodne… Tak oto doszłam do „cudownego” etapu, kiedy karmienie wieczorne zaczynałam koło 19, a kończyłam po północy. Nie przesadzam. Dziecko zaczynało jeść, usypiało, a gdy tylko wstawałam, płacz zaczynał się od nowa. A w nocy karmiłam co 2-3 godziny. Byłam przemęczona, niewyspana, sfrustrowana. Jedynym moim światem było dziecko, a jedynym zmartwieniem: co zrobić, żeby w końcu przestało ryczeć. Nie myślałam o pracy, życiu towarzyskim. To było niezdrowe.

POTRZEBNA ZMIANA

Zdałam sobie z tego sprawę, gdy zadałam sobie pytanie, czy tu jest miejsce np. na kolejne dziecko, czy będę mogła tak funkcjonować, gdy ono się pojawi. Odpowiedź była negatywna. Dlatego zaczęłam szukać źródeł, z których mogłam się dokształcić. Padło na Język niemowląt autorstwa Tracy Hogg. To był strzał w dziesiątkę. Nie umiem się tak zajmować dziećmi, jak Tracy, nie odróżniam niuansów płaczu. Ale proponowane przez nią uporządkowanie rytmu dobowego i rytuały mnie uratowały. Przez wiele miesięcy działałam według schematu: spanie dziecka i odpoczynek mamy, przewijanie, karmienie, aktywność dziecka, spanie dziecka i odpoczynek mamy… Bez wyrzutów czytałam książki, spałam, choć mieszkanie było nieposprzątane. Ale dzięki temu miałam zasoby, żeby np. być lepszą mamą. Uważam, że jest to klucz bez względu na to, gdzie się jest, co się robi – zastanowienie się, co jest ważne, na co chcę mieć czas. I jedną z tych rzeczy obowiązkowo powinno być dbanie o swoje zasoby: sen, dobra książka, kąpiel, spotkanie z przyjaciółmi, sport… Możliwości jest wiele, każdemu służy coś innego.

POWRÓT DO PRACY

Dla mnie od początku było wiadome, że będę chciała wrócić do pracy. Zdecydowaliśmy z mężem, że to będzie po roku – choć wtedy urlop rodzicielski był dużo krótszy. Dziecko wtedy już na tyle samodzielnie się przemieszcza i bawi, że bycie wśród innych dzieci z nowymi zabawami i zabawkami może być dla niego bardzo atrakcyjne. Myśleliśmy o żłobku, żeby córka miała kontakt z rówieśnikami. Ponadto zdecydowałam się skorzystać z przysługującego mi prawa do zmniejszenia etatu. Dzięki temu wychodziłam z pracy na tyle wcześnie, że popołudnia i wieczory spędzałam z dzieckiem. Wybraliśmy naprawdę atrakcyjną ofertę prywatnego żłobka – model ten mimo wysokich kosztów, był tańszy niż niania. Wadą okazała się duża ilość chorób, a co za tym idzie, moich częstych nieobecności w pracy. Moje odkrycie z tamtego czasu – W PRACY ODPOCZYWAŁAM! Nie o to chodzi, że nic nie robiłam, ale o to, że zmiana otoczenia, zajęcie się czymś innym niż dziecko, zadziałało na mnie odświeżająco. Dało takie psychiczne wytchnienie. Stąd nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie wrócić do pracy. Uważam, że ja i moja rodzina dużo by straciła, gdybym tego nie zrobiła.

CZAS DECYZJI

Wobec wszystkich dzieci zastosowałam model – pierwszy rok jest dla dziecka. Moim zdaniem maluch lepiej funkcjonuje w rytuałach, domowej ciszy, jest spokojniejszy, mniej płacze. Stąd świadomie wiele odpuściłam. Czasowo zrezygnowałam z różnych aktywności, spotkań, albo wychodziłam wieczorami, kiedy dzieci mogły zostać z mężem. Natomiast po roku ze spokojem i bez wyrzutów sumienia wracałam do pracy.

KOLEJNE DZIECI

W przypadku drugiego dziecka zamiast żłobka zdecydowaliśmy się na nianię. Podjęliśmy decyzję, że tym razem chcemy zainwestować w moją pracę. Chodziło o to, żebym znów była postrzegana jako wartościowy, stabilny pracownik. Efekt – nie miałam stresu związanego z chorobami dzieci, ale niestety nie służyło to naszym finansom. Większość mojej wypłaty szła na nianię. Stąd przy trzecim dziecku zdecydowaliśmy się na model mieszany. Wróciłam na 3/4 etatu i miałam wolne piątki. Dzieci poszły do szkoły, przedszkola, żłobka, a oprócz tego mieliśmy nianię. Umówiliśmy się z nią na minimalną ilość godzin, przy równoczesnej gotowości na przyjście na cały dzień w razie potrzeby.

W praktyce rozwiązaliśmy to w taki sposób, że jeśli dzieci były zdrowe, to prosiliśmy o posprzątanie mieszkania i pobawienie się z córkami wieczorami. Natomiast w razie choroby niania przychodziła na cały dzień. Rozwiązanie działało nieźle do czasu, kiedy opiekunka sama zaczęła chorować, skręciła nogę, a na koniec się wyprowadziła z Krakowa. To pokazało, że jak przychodzi co do czego, to choćby się nie wiem, jakie rozwiązania awaryjne były w pogotowiu, trzeba samemu być nieustannie gotowym na zostanie w domu z dziećmi.

To, co mogę dziś powiedzieć, to że nie ma rozwiązań idealnych. Każde ma wady i zalety. A do tego wraz z rozwojem naszej rodziny i naszych kompetencji rodzicielskich, pewne rzeczy przy wyborze opieki czy placówki dla dzieci przestały być dla nas ważne. Z drugiej strony są takie obszary, gdzie staliśmy się bardzo wymagający. Stąd powszechne rozwiązania, czy zwykłe opiekunki nam się nie sprawdzają. Mamy wartości, które są dla nas ważne i pod nie organizujemy proces opiekuńczo-wychowawczy naszych dzieci.

JA – MAMA – PRACOWNIK

Jakim jestem pracownikiem odkąd zostałam mamą? To ewoluuje. I wydaje mi się, że największa zmiana dokonała się w moim życiu, odkąd urodziłam trzecie dziecko. Dotychczasowe rozwiązania przestały wystarczać. Codzienne życie, opiekę nad dziećmi wraz z mężem musieliśmy bardzo przeorganizować. Nieustannie szukamy rozwiązań lepszych jakościowo – bo ilościowo już dawno przestało wystarczać. Ja nauczyłam się jeździć samochodem, biegam codziennie minimum 15 minut (zamiast chodzić na fitness, na który trudno znaleźć czas), uczę się programować, samodzielnie założyłam bloga, jeżdżę na szkolenia, czytam książki motywacyjne.

Czuję, że muszę – chcę, być bardziej efektywna niż dotychczas. We wszystkim, co robię, jestem bardziej zmotywowana, ale równocześnie szkoda mi czasu na rzeczy, które nie stoją wysoko w mojej hierarchii. Staram się wybierać, na co chcę mieć czas. Wszystko to nie pozostało bez wpływu na mój sposób pracy. Ale i na to, że choć lubię moją pracę, chcę ją zmienić, bo to rozwiązanie dziś już mi nie wystarcza.

ZMIANA JEST MOŻLIWA!

Drogie Mamy, jeśli mnie czytacie, to chcę Wam powiedzieć, że trzymam kciuki za Was. Wierzę, że macierzyństwo nas przemienia. Szukamy wartości, chcemy lepiej. U każdej z nas się to objawia inaczej, na co innego się przekłada. Ale wierzę, że każda z nas ma moc, której odkrycia serdecznie Wam życzę.

Odkąd zmieniło się moje życie i chcę więcej, bardziej, inaczej – staram się moją zmianą zarażać innych. Stąd głównie z myślą o mamach, ale i wszystkich, którym zależy na rozwoju, piszę bloga www.mocmam.pl. Dzielę się tam odkryciami, inspiracjami, doświadczeniami. Zapraszam Was także do polubienia mojego fanpaga. Tu daję znać o nowych publikacjach na blogu, podrzucam informacje o ciekawych inicjatywach, wartościowych artykułach. Mam nadzieję, że do zobaczenia 🙂

Od ekipy job-choice.net: Gosia jest bohaterką wywiadu, który ukazał się niedawno na portalu Mamopracuj.pl. Przeczytacie go tutaj – opowiada między innymi o wyzwaniach, jakie przynosi zmiana branży i przybliża proces nauki programowania.

ZMIANA OTOCZENIA, ZAJĘCIE SIĘ CZYMŚ INNYM NIŻ DZIECKO, ZADZIAŁAŁO NA MNIE ODŚWIEŻAJĄCO, DAŁO TAKIE PSYCHICZNE WYTCHNIENIE.

BEZ WZGLĘDU NA TO, GDZIE SIĘ JEST, CO SIĘ ROBI, KLUCZEM JEST ZASTANOWIENIE SIĘ, CO JEST WAŻNE, NA CO CHCĘ MIEĆ CZAS.

SZKODA MI CZASU NA RZECZY, KTÓRE NIE STOJĄ WYSOKO W MOJEJ HIERARCHII. STARAM SIĘ WYBIERAĆ TO, NA CO CHCĘ MIEĆ CZAS.

Wprowadzenie do cyklu wywiadów pod tytułem „Mama aktywna zawodowo”.

Kolejne wywiady z mamami aktywnymi zawodowo już niebawem! Może znasz taką mamę, która może być inspiracją dla innych, może sama jesteś taką osobą – zgłoś się do nas!
A oto mamy, które już opowiedziały, jak godzą wszystkie życiowe role:

  1. Lekarz 
  2. Samotna mama pracująca w korporacji
  3. Dyrektor NGO
  4. Przedszkolanka i redaktor
  5. Architekt i instruktor jogi
  6. Transkrybentka i latający logopeda
  7. Coach mam
  8. Mama w duchu slow
Share.

About Author

Poznaj nas! Przedstawiamy się w dziale O NAS! Zapraszamy też do kontaktu!

  • Iwona Siekierska

    Przeczytałam jednym tchem – lubię takie historie 🙂 Podobnie, jak Gosia jestem w takim momencie swojego życia, że sama wybieram, na co chcę poświęcić mój czasu i to jest cudowne:)

  • Życzę powodzenia! Mamy mają taką cudowną moc, że mogą wszystko, jeśli tylko chcą 😉

  • Niesamowicie motywująca historia, to daje mi nadzieję, że zawsze sobie poradzę w podobnej sytuacji 🙂 Brawo!

  • Klaudia Wnuk

    Borykam się z podobną sytuacją, pani gratuluję bo decyzja już podjęta. Ja natomiast cały czas rozważam co chciałabym w życiu robić. To co robię zawodowo obecnie nie daje mi satysfakcji, nie rozwija mnie jako pracownika o zarobka nic nie wspomnę. Dała mi pani iskierkę nadziei, czas wziąć sprawy w swoje ręce. Pozdrawiam

    • To dla nas radość, że przedstawiane na łamach job-choice.net historie inspirują i dają nadzieję. Trzymamy kciuki w tym niełatwym zapewne czasie! Może przydadzą się nasze artykuły pomagające w odnalezieniu swojej ścieżki zawodowej? Zapraszamy po więcej: http://www.job-choice.net/category/artykuly/praca-pl/

  • brawo ! sama wkrótcę zostanę mamą po raz drugi – więc podobne wyzwania również przede mną… 😉

  • Mnie właśnie czeka poszukiwanie niani, bo starszą córkę cofnęliśmy ze żłobka, gdy Młodszy dwa razy przez choroby w szpitalu wylądował… Eh..

    • Życzymy powodzenia – wiemy, że to niełatwe zadanie…

  • Danuta Brzezińska

    Zmiana zawodu, jakie to proste. Zmieniałam kilkanaście razy i pewnie jeszcze zmienię. A mój mąż właśnie co skończył studia dzienne (ma 53 lata). Tak było zawsze, dzieci chodziły do żłobka, przedszkola i jakoś dało się radę. Zachęcam, pracuje z kobietami powracającymi na rynek pracy i dają radę.

    • Świetnie, że o tym piszesz! Takie przykłady motywują, dziękujemy, że dla niektórych z nas możesz stać się wzorem 🙂

  • życzę powodzenia! 😀

  • Karolina Jarosz Bąbel

    Życzę powodzenia 😉 Podziwiam takie odważne mamy. Zmiana zawodu, małe dziecko – mega gratulację 😉

  • Ja Zwykła Matkaa

    Super motywujący wpis, Świetns Matka 👍 z wyrozumiałym podejściem. Ja również borykam się od jakiegoś czasu z podjęciem decyzji. Bo tam gdzie pracuję, nie podoba mi się choć czeka mnie awans mam zamiar odejść I robić to co lubię ……

?
?

Dopasuj pracę do swoich potrzeb i stylu życia!

Zapisz się na bezpłatny newsletter i otrzymasz podpowiedzi, jak to zrobić.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanego adresu e-mail przez job-choice.net dla celów informacyjnych, marketingowych oraz komunikacji związanej z użytkowaniem portalu.

email marketing powered by FreshMail