Zawodowo transkrybentka i latający logopeda – Basia Dudzik

Transkrybentka i logopeda – pracuje tam, gdzie chce od ponad roku. Zawodów ma kilka (m.in. nauczycielka wychowania przedszkolnego czy krawcowa), aktualnie jest logopedą, a w sieci działa jako Transkrybentka. Spisuje wszelkie nagrania: webinary, podcasty, nagrania do kursów on-line, wywiady np. do badań, a także wspiera blogerów w pisaniu artykułów czy książek – oni je nagrywają, ona je spisuje. Basia opowie o tym, jak kompetencje z jednego zawodu wykorzystać w kolejnym zajęciu.

Sama o sobie mówi tak:

Jestem kobietą, żoną, matką i bizneswoman. Używam kremu 35+. Mam pięć zawodów, a umiejętności, które dałyby mi inną pracę – jeszcze więcej. Aktualnie jestem logopedą dojeżdżającym do pacjentów i transkrybentką – spisuję wszelkiego rodzaju nagrania. Mam też pracownię krawiecką, ale z powodu choroby mojej młodszej córki ten kawałek działalności na razie zawiesiłam. Prywatnie jestem żoną naukowca i matką dwóch córek – 15-letniej rysowniczki i 6-letniej wiolonczelistki.

Basiu, będziemy rozmawiać o zmianie. Czego dotyczyła Twoja zmiana?

Zmiana dotyczyła spraw zawodowych. Odeszłam z etatu w przedszkolu, założyłam swoją firmę. Można powiedzieć, że zostałam w tym samym kręgu, bo nadal pracuję z dziećmi, ale teraz jest to praca z jednym dzieckiem i na własny rachunek.

Czym się zajmowałeś kiedyś, a czym teraz?

Pracowałam w przedszkolu jako nauczycielka. W sumie trwało to 9 lat, z przerwą na urlop macierzyński i wychowawczy. Teraz jestem logopedą, popołudniami pracuję z dziećmi w ich domach. Mając czas od rana, kiedy moje dzieci są w szkole, początkowo uruchomiłam pracownię krawiecką. Jednak w maju moja córka zachorowała na bardzo ostre zapalenie ucha i dwa miesiące spędziła ze mną w domu. Po kilkunastu dniach już wiedziałam, że muszę znaleźć coś innego, co potrafię robić. Nie mogłam jeździć do pracowni – nie zarabiałam. Usiadłam i zaczęłam się zastanawiać, co jeszcze potrafię robić. Z tego narodziła się Transkrybentka. Jest to zajęcie, które mogę wykonywać w swoim domowym biurze, nawet wtedy, gdy mała jest chora.

transkrybent

Jakie masz wykształcenie i dodatkowe kwalifikacje?

Ukończyłam pedagogikę, specjalność: nauczanie początkowe i wychowanie przedszkolne. Studiowałam również drugi kierunek: pedagogikę społeczną z terapią pedagogiczną, ale zrezygnowałam po drugim roku, ponieważ w październiku (na trzecim roku) urodziłam moją pierwszą córkę. W trakcie pracy ukończyłam naprawdę wiele kursów, które wzbogacały mój warsztat pracy. Jedne były krótkie, dwu-trzygodzinne, inne nawet sześćdziesięciogodzinne. Następnie ukończyłam studia podyplomowe z zakresu logopedii oświatowej, na innej uczelni uzupełniałam kwalifikacje, żeby mieć tytuł logopedy ogólnego, ale z przyczyn zdrowotnych nie podeszłam do obrony pracy. Wiedza została w głowie, papierka nie ma. Potem spełniłam jedno ze swoich marzeń i na półtorarocznym kursie w Centrum Kształcenia Praktycznego zdobyłam kwalifikacje krawcowej zdając państwowy egzamin.

Czy Twoje wykształcenie jest przydatne w Twoim zawodzie?

W pracy logopedy przydaje mi się oczywiście wykształcenie kierunkowe, ale bardzo wiele daje mi praktyka z przedszkola. Dzięki temu, że kilka lat pracowałam z grupą, mam do dzieci świetne podejście. W zasadzie nie zdarzyło mi się, żeby dziecko nie współpracowało, niemal zawsze łapiemy wspólny język już na pierwszym spotkaniu.

W transkrypcjach również przydaje mi się doświadczenie z przedszkola. Praca nauczyciela to między innymi wypełnianie stosów dokumentacji – planów miesięcznych, rocznych, pisanie sprawozdań, wypełnianie arkuszy obserwacji, planowanie pracy indywidualnej z dziećmi. Dokumentów trzeba napisać mnóstwo, a wszystko za pomocą komputera. Doświadczenie logopedyczne pozwala mi słyszeć więcej niż słyszy przeciętny człowiek, dlatego nie mam problemów ze spisywaniem ludzi z wadami wymowy czy zaszumionych nagrań. Ponadto moja wiedza polonistyczna, jeszcze z czasów licealnych, sprawia, że przecinki same wstawiają się w odpowiednich miejscach, a końcówki wyrazów zawsze są poprawne.

Barbara Dudzik

Jak godzisz swoją pracę z wychowaniem dzieci?

Teraz jest już dużo lepiej. Na początku to był jeden wielki chaos. Dzisiaj, po wielu analizach i zmianach, wygląda to tak: rano szykuję małą do szkoły i odwożę (starsza sama się ogarnia), potem pracuję i zajmuję się domem, szykuję obiad. Gdy jest mój dzień, jadę po małą, czasem jemy obiad razem, całą rodziną (ale to się rzadko zdarza), jadę do pacjentów. Wieczorem lekcje, jeśli jeszcze nie zrobione, granie na wiolonczeli (z młodszą córką), wspólna kolacja, szykowanie się do spania, usypianie. Nauczyłam się wcześnie wstawać, dzięki temu część pracy robię rano, od 5 do 7, chociaż jeżeli nie muszę, to śpię do oporu 🙂 W weekendy jesteśmy razem, czasem zdarza mi się coś tam zrobić do pracy, ale to w przerwach. Dzieci mam już w wieku, w którym mniej wymagają mojej obecności.

Kiedy wpadłaś na pomysł, że potrzebujesz zmiany? Jakimi pobudkami była spowodowana Twoja zmiana?

Zmiany w moim życiu zawodowym wywołały ogromny huragan w życiu prywatnym. Najpierw choroba. Była to nerwica, która objawiała się m.in. poważnymi stanami depresyjnymi. Do tego ciężko mi było zostawiać malutkie dziecko – młodszą córkę urodziłam miesiąc przed obroną na studiach podyplomowych – i chodzić do pracy, a po niej ogarniać dom oraz ciągłe wizyty z dziećmi u lekarzy i rehabilitację młodszej. Mąż brał w tym udział, gdy tylko mógł, ale dla niego to też był gorący okres w pracy ze względu na to, że pisał książkę i planował habilitację. Byliśmy wtedy oboje w ciągłym niedoczasie. Ponadto ciągłe choroby młodszej wymagały chodzenia na zwolnienie, co pociągało za sobą konsekwencje w pracy.

Kto Wam wtedy pomógł? Co pozwoliło Wam poukładać życie zawodowe i prywatne w tamtej sytuacji?

W naszym mieście nie mamy żadnej rodziny. W tamtym okresie też byliśmy sami, stworzyliśmy sobie jednak sieć niań – mieliśmy cztery zaufane kobiety, które w razie czego służyły nam pomocą. I chyba wtedy nauczyliśmy się odpuszczać pewne sprawy, działać na minimum. Oczywiście nie obyło się bez katastrof, wyszliśmy z tego wszystkiego poobijani, ale silniejsi i jeszcze bardziej zżyci. To, co tak naprawdę pozwoliło nam to przetrwać – patrząc z perspektywy czasu – to miłość i zaufanie do siebie.

Czego potrzebowałaś się nauczyć, by tamta zmiana (rozpoczęcie działalności) stało się możliwa? Jak się do niej zabrałaś?

Niekoniecznie nauczyć. Ja przede wszystkim potrzebowałam uwierzyć w siebie. W to, że potrafię prowadzić firmę, w to, że mogę wziąć odpowiedzialność za to, co robię, w to, że naprawdę mogę podjąć taką decyzję. Było to dla mnie tak bardzo trudne, że objawy nerwicy wróciły. Tylko że ja już wtedy wiedziałam, co jest przyczyną mojego złego samopoczucia i od razu zwróciłam się po pomoc do specjalistów. Patrząc z perspektywy czasu potrzebowałam terapii grupowej, żeby przestać szukać siły do zmian na zewnątrz, a znaleźć ją w sobie.

Jakie koszty poniosłaś?

Pewnym kosztem zmiany jest niepewność zatrudnienia. Chociaż z drugiej strony, przy obecnej sytuacji w oświacie i sytuacji demograficznej, moja praca w przedszkolu też nie była pewna.

Inny koszt to świadomość, że teraz prawie wszystko zależy ode mnie. Boleśnie to odczułam, gdy jeden nieuważny pan spowodował stłuczkę, w wyniku której straciłam auto. Dla niego to było tylko stwierdzenie: „Pójdzie z mojego OC”. Ja musiałam kupić auto, bo nie można być mobilnym logopedą nie mając czym jeździć. Z drugiej strony ta świadomość dodaje mi skrzydeł, bo do wszelkich trudności podchodzę na zasadzie: „Co, ja sobie nie poradzę?”. Ale jednak czasami mam dni, kiedy myślenie, że muszę sobie radzić, przysparza mi zmartwień. Na szczęście szybko daję sobie z takimi myślami radę.

Co było lub nadal jest najtrudniejsze w byciu mobilnym logopedą i transkrybentką?

Najtrudniej było mi przekonać samą siebie, że jestem świetna w tym, co robię i znajdę klientów na swoje usługi. Ale to był początek, klienci znaleźli się szybko, a ja – na fali sukcesu – uwierzyłam, że zmiana była dobra i potrzebna. Dzisiaj, po półtora roku działania firmy, widzę to bardzo wyraźnie, wtedy naprawdę potrzebowałam pewności siebie.

Trudne też było zmierzenie się z reakcjami otoczenia. Właściwie tylko mój mąż wierzył w to, że wybrana przeze mnie droga jest dobra. Chociaż i on miał wątpliwości, ale jest konkretnym mężczyzną, więc dotyczyły one technicznych aspektów prowadzenia firmy i zwracały moją uwagę na słabe punkty. Nie mogę powiedzieć, że od razu i grzecznie zgadzałam się z jego argumentami, ale po przemyśleniu wychodziło na to, że zwracał moją uwagę na ważne sprawy.

Co byś poradziła osobom zastanawiającym się nad podobną zmianą?

Dobrze przemyśl swoje działania. I nie chodzi mi tylko o badania rynku, znalezienie klientów na swoje produkty czy usługi, przeliczenie opłacalności swoich działań. Chodzi mi też o to, czy Twoja osobowość, umiejętności, nawyki będą wspomagać Twoje działania czy sabotować je. W końcu jeśli jesteś osobą zamkniętą w sobie i unikającą kontaktów z ludźmi nie będziesz szukać pracy w sprzedaży bezpośredniej, prawda? Stań sam ze sobą twarzą w twarz i sprawdź, czy nadajesz się do tego, co chcesz robić. Wiele spraw można przemyśleć i spróbować zmienić zanim zacznie się działalność gospodarczą.

Jakie korzyści widzisz wynikające z Twojej zawodowej zmiany?

Dużą korzyścią dla mnie jest świadomość, że moja pensja zależy od wkładu mojej pracy. Jeżeli zdecyduję, że w danym miesiącu chcę mieć pieniądze tylko na ZUS i inne opłaty stałe i więcej nie pracuję, to jest to moja decyzja i moja sprawa. Jeżeli mam więcej pracy, to logiczne jest, że mam też więcej pieniędzy. W pracy na etacie mogłam mieć trzy razy więcej pracy a wysokość pensji była niezmienna. Ponadto obniżały ją zwolnienia na dziecko, teraz katar czy kaszel małej nie wywołuje u mnie żadnych innych emocji oprócz troski o jej zdrowie. Córka chodzi do szkoły muzycznej, bez problemu ułożyłam grafik tak, żebym mogła towarzyszyć jej na zajęciach z instrumentu. Pracując na zmiany w przedszkolu nie miałabym takiej możliwości, a dzięki temu wiem, jak ćwiczyć z nią w domu.

Duże zmiany zaszły też we mnie samej. Stałam się bardziej zdecydowana w działaniach, jestem bardziej otwarta na ludzi. Moja kreatywność się zwiększyła, pewność siebie również.

Kocham też moją samodzielność i niezależność, to, że moje działania zależą ode mnie a nie od humoru i pozwolenia jakiegoś szefa. Owszem, wymaga to ode mnie rozwagi, myślenia i planowania, ale lubię to.

Co byś powiedziała mamom, które zastanawiają się nad zmianą zawodową albo powrotem do aktywności zawodowej?

Żeby najpierw usiadły, ale tak na spokojnie, i zastanowiły się nad swoimi priorytetami. Co w tej sytuacji, kiedy dzieci są jeszcze małe, sytuacje nieprzewidywalne zdarzają się bardzo często, jest dla nich najważniejszym priorytetem. I dokładnie zaplanować to, jak się będzie życie toczyło dalej, kto będzie pomagał, do kogo można się zwrócić w sytuacji kryzysowej. Nie bać się prosić innych o pomoc. Znaleźć nianię, która będzie na tyle dyspozycyjna, że w sytuacji „pożaru” będzie miał kto zająć się dziećmi. Ale najważniejsze to nauczyć się odpuszczać – rzeczy nieważne, mniej ważne, naprawdę nie da się wszystkiego robić na 100%.

kolaż1-czb

Dziękujemy serdecznie za rozmowę i zapraszamy na stronę TRANSKRYBENTKA oraz LATAJĄCY LOGOPEDA !

DOBRZE PRZEMYŚL SWOJE DZIAŁANIA. I NIE CHODZI MI TYLKO O BADANIA RYNKU, ZNALEZIENIE KLIENTÓW NA SWOJE PRODUKTY CZY USŁUGI, PRZELICZENIE OPŁACALNOŚCI SWOICH DZIAŁAŃ. CHODZI MI TEŻ O TO, CZY TWOJA OSOBOWOŚĆ, UMIEJĘTNOŚCI, NAWYKI BĘDĄ WSPOMAGAĆ TWOJE DZIAŁANIA CZY SABOTOWAĆ JE.
UWIERZYŁAM, ŻE ZMIANA BYŁA DOBRA I POTRZEBNA.
DUŻE ZMIANY ZASZŁY TEŻ WE MNIE SAMEJ. STAŁAM SIĘ BARDZIEJ ZDECYDOWANA W DZIAŁANIACH, JESTEM BARDZIEJ OTWARTA NA LUDZI. MOJA KREATYWNOŚĆ SIĘ ZWIĘKSZYŁA, PEWNOŚĆ SIEBIE RÓWNIEŻ.

WSZYSTKO ZALEŻY ODE MNIE.

 USIĄDŹ, ALE TAK NA SPOKOJNIE, I ZASTANÓW SIĘ NAD SWOIMI PRIORYTETAMI.

Kolejne wywiady z mamami aktywnymi zawodowo już niebawem!

Wprowadzenie do cyklu wywiadów pod tytułem „Mama aktywna zawodowo” znajduje się TUTAJ.
A oto mamy, które już opowiedziały, jak godzą wszystkie życiowe role:

  1. Lekarz 
  2. Samotna mama pracująca w korporacji
  3. Dyrektor NGO
  4. Przedszkolanka i redaktor
  5. Architekt i instruktor jogi

Share.

About Author

Poznaj nas! Przedstawiamy się w dziale O NAS! Zapraszamy też do kontaktu!

  • U mnie w pracy mamy dużo mam z małymi dziećmi. Nie jest łatwo ale jakoś wszyscy w razie czego pomagają, zastępując je w obowiązkach 🙂

    • Dobrze słyszeć, że mamy mają wsparcie – to ogromnie potrzebne, szczególnie w powrocie do pracy zawodowej po urlopie macierzyńskim.

  • Mobilny logopeda -super pomysł. Ciekawa rozmowa.

  • Iwona Siekierska

    Fajnie, że miałaś wsparcie swojego męża 🙂 Dobrze mieć koło siebie osobę, która nas motywuje do działania.P.S. U nas też działała ‚sieć niań’. Polecam wszystkim!

    • Barbara Dudzik

      Z perspektywy czasu doceniam to jego wsparcie jeszcze bardziej.

  • Podziwiam za umiejętność wstawania o 5 rano. Mnie jest się bardzo ciężko do tego zmobilizować, wolę pracować wieczorem. Ale chciałabym zmienić te nawyki, bo dla zdrowia wstawanie rano będzie pewnie lepsze niż zarywanie nocy.

    I za Twoją pracę też podziwiam 🙂 Mam trójkę dzieci i wiem, jak ważna jest dobra wczesna opieka logopedyczna, żeby nie musiały zmagać się z uciążliwymi ćwiczeniami. Transkrypcjami również się zajmuję i to wcale nie jest takie proste, jak się czasem wydaje 🙂

    • Barbara Dudzik

      Też wolałam pracować w nocy, do czasu. Im dzieci starsze, tym dłużej siedzą, więc ciszy i tak nie mam. Poza tym muszę być wyspana, o popołudnia spędzam jeżdżąc do pacjentów, nie mogę spać za kierownicą.

      • No tak, to dobre argumenty. Moje dzieci jeszcze zasypiają o 20 i wtedy mam ciszę i spokój. Czyli przyzwyczajać się powoli do porannego wstawania? Ech…:)

        • Barbara Dudzik

          Wbrew pozorom, to nie jest takie trudne. Tylko nie zaczynaj „z grubej rury”, zacznij wstawać 10 minut wcześniej, po kilku dniach kolejne 10 minut, aż dojdziesz do wymarzonej godziny. Chociaż słowo „wymarzona” w kontekście piątej rano zgrzyta, no nie? 😀

  • Dorota Mazurkiewicz

    Trudno jest godzić etat mamy z innym, dlatego tym bardziej podziwiam przedsiębiorczość i wyobraźnię zawodową Pani Basi.

    • Barbara Dudzik

      Trudno, ale do pewnego momentu. Im dzieci starsze, tym łatwiej poukładać dom. Poza tym, w pewnym wieku dzieci mogą też pomóc, mają swoje obowiązki. U nas jest tak, że w domu zawsze jest coś, z czego starsza córka może zrobić obiad, jeśli ja się nie wyrobię (czasem tak bywa). A w chwilach frustracji (bo np. któraś jest chora i trochę jednak rozwala plany) powtarzam sobie, że to tylko chwilowe, że za moment już ich w domu nie będzie i trzeba teraz korzystać z bycia z dziećmi. Jak dorosną będę miała jeszcze mnóstwo czasu na rozwijanie firmy 🙂

  • Bardzo ciekawy, budujący i motywujący wywiad! Dzięki! 🙂

    • Barbara Dudzik

      Cieszę się, że się podoba 🙂

  • Andrzej

    bardzo ciekawy i konkretny wywiad. Przyjemnie się czytało.

    • Barbara Dudzik

      Dziękuję 🙂 Cieszę się, że się podobał 🙂

  • Okiem Alexa

    Podziwiam odwagi rzucenia się na własne.. Praca na etacie pod pewnymi względami jest łatwiejsza. Zgadzam się z brakiem czasu.. Pracując na pełny etat nie jest łato znaleźć odpowiednią ilość czasu dla dziecka, i ogarnąć cztery kąty. Na razie jednak myśl o własnym biznesie jest dla mnie zbyt głęboką wodą.. może z czasem..

    • Barbara Dudzik

      Czasem odwagą jest zostać na etacie. Wszystko zależy od punktu widzenia, wychowania, całej ścieżki życiowej. Dla mnie to był skok na głęboką wodę, ale czułam się tak, jak kapitan Jack Sparrow na desce – przede mną woda, za mną piraci. Lepiej było skoczyć 🙂

  • Zawsze podziwiam kobiety, które decydują się na porzucenie etatu. Wychowałam się w czasach, gdy własny biznes był źle widziany, a wręcz niemożliwy.

    • Barbara Dudzik

      Ja też wychowałam się w takim domu, dlatego ciężko mi było odważyć się na ten krok. Dopiero dzisiaj mogę spokojnie spojrzeć w tył, ocenić, jaką ciężką drogę przeszłam, ale też powiedzieć, że było warto 🙂

  • Miło się czyta wywiad z taką zdeterminowaną, nie obawiającą się podejmowania wyzwań mamą. Pocieszający jest fakt, że im dzieci starsze tym bardziej potrafią sobie znaleźć zajęcie. Przy trzylatku i noworodku takiej możliwości (póki co) nie ma 🙂 Życzę powodzenia w realizowaniu wszystkich Twoich planów.

?
?

Job-choice.net to wybór pracy. Wybierz świadomie!

Pozwól się wyrwać z kolein myślenia o pracy - pobierz nasze inspiracje!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanego adresu e-mail przez job-choice.net dla celów informacyjnych, marketingowych oraz komunikacji związanej z użytkowaniem portalu.

email marketing powered by FreshMail