Aktywna mama? Zdecydowanie tak!

Agnieszka ma 37 lat i od dziewięciu lat mieszka oraz pracuje w Warszawie. Jest mamą 7 i pół letniego Jakuba, który obecnie uczęszcza do drugiej klasy szkoły podstawowej. Jeszcze w trakcie trwania ciąży rozstała się z ojcem dziecka i tym samym dołączyła do grona samotnych matek, godzących pracę zawodową z wychowywaniem dziecka, ale także nie zapominających o samej sobie i realizujących własne pasje.  

Jest ambitna, doskonale zorganizowana, ma silną wolę i potrafi walczyć o swoje. Te cechy niewątpliwie pomagają jej przezwyciężyć wiele wyzwań stojących na drodze usłanej troskami i radościami dnia codziennego.

ŚCIEŻKA KARIERY

STANDARDOWA ŚCIEŻKA

Przed pojawieniem się na świecie mojego syna podążałam w życiu „standardową ścieżką”: ukończyłam studia w Polsce, kolejne studia w Niemczech i rozpoczęłam karierę zawodową w dużej, międzynarodowej korporacji w stolicy. Moja rzeczywistość była przewidywalna i uporządkowana. Jednak w momencie, w którym postanowiłam zająć się doświadczaniem przyjemności z zaangażowania się w realizację własnych pasji okazało się, że zostanę mamą.

POGODZENIE MACIERZYŃSTWA I PRACY CZYLI AKTYWNA MAMA

Zmierzenie się z macierzyństwem nie było i nadal nie jest proste, ale staram się odnajdywać w życiu radość i na przekór wszelkim niedogodnościom, poszukiwać dla syna i siebie tego, co może być inspirujące i wartościowe.

Czym zajmowałaś się zawodowo przed urodzeniem dzieci?

Przed pojawieniem się na świecie mojego syna – obecnie prawie 7 i pół letniego Jakuba – pracowałam w dużym koncernie w branży energetycznej i zajmowałam się realizacją projektów z obszaru rozwoju biznesu.

Czym zajmujesz się obecnie?

Obecnie nadal pracuję w tej samej firmie, ale parę lat temu awansowałam i w związku z przejściem na wyższe stanowisko znacznie zmienił się zakres moich obowiązków.

Jak szybko wróciłaś do pracy po urodzeniu dzieci?

Do aktywności zawodowej na pełen etat wróciłam bezpośrednio po zakończeniu urlopu macierzyńskiego – czyli zaledwie po pięciu miesiącach od urodzenia dziecka. Przez pierwsze trzy miesiące pracowałam jednak jedną godzinę krócej od standardowego wymiaru czasu pracy, czyli jedynie 7 godzin dziennie. Krótszy wymiar wynikał z konieczności sprawowania opieki na dzieckiem, a konkretnie – ze względu na karmienie małego Jakuba.

Czy wydarzyło się coś szczególnego, albo pojawił się ktoś, kto pomógł Ci w tym kroku?

Powrót do pracy po zakończeniu urlopu macierzyńskiego, a tym samym nie skorzystanie z opcji urlopu wychowawczego, planowałam jeszcze będąc w ciąży, więc o tyle powrót do pracy był dla mnie łatwiejszy, że z góry wiedziałam, ile czasu zostanę z dzieckiem w domu.

Kto zajmuje się Jakubem gdy pracujesz?

Ogromną pomocą wspiera mnie moja Mama, która w trzecim trymestrze mojej ciąży przeprowadziła się z drugiego końca Polski do mnie do Warszawy, aby mnie wspomóc w tym szczególnym okresie mojego życia. Mieszkałam wówczas sama i – oprócz pracy zawodowej i codziennych obowiązków takich jak np. zrobienie zakupów – musiałam zająć się poszukiwaniem i kupnem mieszkania. Niestety w moim życiu nastąpiły niespodziewane zmiany, w wyniku których rozstałam się z ojcem dziecka. Zostałam zupełnie sama, w wynajmowanym mieszkaniu, bez żadnej pomocy. Na szczęście, dzięki uporowi i silnej woli udało mi się sprostać wszystkim wyzwaniom, kupiłam mieszkanie i zaczęłam przygotowywać się na narodziny dziecka.

Obecność mojej Mamy jest dla mnie po dziś dzień nieoceniona. Babcia przez cały okres mojego bycia mamą aktywnie jest włączona w wychowywanie wnuka. Warto przy tym podkreślić, że nie jest typową „babcią od rozpieszczania”, ale opiekunem, który mądrze i z rozsądkiem podchodzi do kwestii opieki nad dzieckiem. Obecnie moja Mama odbiera mojego syna ze szkoły (wcześniej z przedszkola) i – w przypadku gdy lekcje rozpoczynają się o późniejszej godzinie – również go do niej zaprowadza, aby Kuba nie musiał zbyt wcześnie rano wstawać i spędzać czasu w świetlicy szkolnej. Ponadto zajmuje się moim synem, gdy ja jestem w pracy. Gotuje również najpyszniejsze – według Kuby – obiady na świecie.

Ponadto w życiu Kuby obecny jest też tata. Po pewnych perturbacjach wspólnie doszliśmy do ugody w kwestii jego kontaktów z Kubą i od paru lat stosunki między nami układają się, biorąc pod uwagę rodzaj naszej relacji, wręcz wzorcowo. Poza ściśle wyznaczonymi dniami czy dłuższymi okresami, które Kuba spędza tylko z tatą, znajdujemy także czas, aby wspólnie z synem uczestniczyć w wielu aktywnościach i rozrywkach. Dwa razy byliśmy nawet na razem z synem na krótkich wakacjach. Staramy się uzgadniać wszystkie istotne kwestie dotyczące syna razem i iść na pewne ustępstwa dla dobra Jakuba. Najbardziej cieszy mnie fakt, że Kuba nie odczuwa braku taty na co dzień, bardzo chętnie spędza z nim czas, a osoby postronne i „nie wtajemniczone” początkowo nie orientują się, że wychowujemy syna oddzielnie. Do takiego wypracowania wspólnego podejścia musieliśmy jednak oboje dojrzeć, wiele spraw przedyskutować, a czasem wręcz wykrzyczeć i poukładać swoje priorytety na nowo. Nie było i nadal czasem nie jest łatwo, ale moim zdaniem niejednokrotnie warto odłożyć własne ambicje na bok i szczerze porozmawiać o wzajemnych oczekiwaniach względem sprawowania opieki nad dzieckiem, nie tylko ze względu na dziecko, ale też ze względu na siebie – mając uporządkowane relacje z byłym mężem czy partnerem łatwiej odnaleźć spokój wewnętrzny i cieszyć się z każdego dnia.

Co było najtrudniejsze w powrocie do pracy i jak to pokonałaś?

Po powrocie do pracy najtrudniejsze było dla mnie wpasowanie się w nowy rytm dnia. Nie był to przecież ten sam rytm, do którego byłam przyzwyczajona przed urodzeniem dziecka. Rano przed wyjściem do pracy karmiłam syna i starałam się, aby po 7 godzinach w pracy jak najszybciej dojechać do domu na kolejne karmienie. Istotnym stało się szczegółowe planowanie dnia i ustalanie prawie wszystkich ważniejszych czynności. Wprawdzie zawsze byłam osobą świetnie zorganizowaną, aczkolwiek będąc mamą zrozumiałam, że nie mogę sobie pozwolić na spontaniczność w decyzjach. Z drugiej strony  musiałam również brać pod uwagę, że harmonogram dnia może zaburzyć wiele niespodziewanych wydarzeń, więc o dokładnym planowaniu niejednokrotnie można było zapomnieć.

Ponadto w firmie w moim dziale również nastąpiły pewne zmiany po moim powrocie, które miały wpływ na moje „odnalezienie się” po dłuższej nieobecności w miejscu pracy. Okazało się, że została rozbudowana jedna z działalności biznesowej w moim dziale,  pojawili się nowi pracownicy, a w związku z tymi zmianami – przydzielono mi, poza dotychczasowymi zadaniami, zupełnie nowe odpowiedzialności. Nie było zatem tak, że wracałam do starej i dobrze znanej mi rzeczywistości. Otuchy jednak dodał mi fakt, że w tym samym dniu, w którym ja pojawiłam się po dłuższej nieobecności w pracy, do mojego działu wróciły jeszcze dwie koleżanki po urlopach macierzyńskich / wychowawczych, więc razem raźniej przystosowałyśmy się do codziennych zadań.

Czy było warto zacząć znowu pracować? Jak się czułaś zostając z dzieckiem w domu, a jak się czujesz, gdy zaczęłaś pracować?

Uważam, że warto było dość szybko po urodzeniu Kuby wrócić do pracy. Im dłużej pozostaje się poza miejscem pracy, tym trudniejszy jest powrót do niej. Oczywiście każda mama musi sama zdecydować, czy chce dłużej zostać z dzieckiem w domu i na czym najbardziej jej zależy. Ja wróciłam do pracy ze względów finansowych, choć przyznaję, że pozostanie z dzieckiem w domu 2-3 miesiące dłużej byłoby dla mnie optymalne. Cieszyłam się, że wracam do pracy ale jednocześnie obawiałam się, czy sprostam tylu obowiązkom na raz. Z perspektywy czasu oceniam jednak mój powrót do pracy pozytywnie.

Czy Twoim zdaniem, jest jakaś różnica między pracującą mamą a pracownikiem, który nie ma dzieci?

Sądzę, że taka różnica istnieje, głównie w odniesieniu do dyspozycyjności czasowej bądź mobilnej pracownika, który ma dzieci. O ile ta różnica pomiędzy pracownikiem posiadającym dzieci a tym, których ich nie ma może wydawać się niedostrzegalna w pełnieniu codziennych obowiązków w miejscu pracy, to z punktu widzenia pracodawcy wyzwaniem może okazać się chociażby konieczność dłuższego pozostania w pracy, wyjazdu w delegację czy też oddelegowania pracownika posiadającego potomstwo na dłuższy okres poza stałe miejsce świadczenia pracy. Uważam, że z pewnością takie „ponadnormatywne” okoliczności mogą sprawić niejednemu rodzicowi kłopot. Aktywna zawodowo mama to mama mniej dyspozycyjna.

Innym punktem widzenia jest natomiast teoria, z którą –  także w mojej opinii – trudno się nie zgodzić, a według której pracownik posiadający dzieci jest lepiej zorganizowany nie tylko w życiu prywatnym, ale także w tym zawodowym. Z tego względu taki pracownik często jest ceniony z uwagi na swoją wydajność, szybkość podejmowania decyzji, trafne analizy i bardzo dobre umiejętności zarządzania czasem.

Uważam, że w gestii dobrego i odpowiedzialnego pracodawcy leży to, aby umożliwić rodzicom nie tylko „łatwy start” po urlopach macierzyńskich czy wychowawczych, ale także codzienne, komfortowe funkcjonowanie w miejscu pracy. Jestem przekonana, że pracodawca, który zapewni wszelkie możliwe środki ułatwiające rodzicom godzenie wychowywania dzieci z pracą zawodową, będzie cieszyć się uznaniem w oczach nie tylko swoich obecnych pracowników ale i ugruntowaną pozycją dobrego pracodawcy na rynku pracy.

Dalszy ciąg wywiadu znajdziecie TU. Agnieszka opowiada jak ważny jest dla niej czas na własne zainteresowania i jak godzi wszystkie aspekty swojego życia.

NIE ZAPOMINAJ O SAMEJ SOBIE! REALIZUJ SWOJE CELE!
POSZUKUJ DLA SIEBIE I DLA SWOICH DZIECI TEGO, CO INSPIRUJĄCE I WARTOŚCIOWE!
IM DŁUŻEJ POZOSTAJE SIĘ POZA MIEJSCEM PRACY, TYM TRUDNIEJSZY JEST POWRÓT DO NIEJ.
PRACOWNIK POSIADAJĄCY DZIECI JEST LEPIEJ ZORGANIZOWANY NIE TYLKO W ŻYCIU PRYWATNYM, ALE TAKŻE W TYM ZAWODOWYM.
W GESTII DOBREGO I ODPOWIEDZIALNEGO PRACODAWCY LEŻY TO, ABY UMOŻLIWIĆ RODZICOM NIE TYLKO „ŁATWY START” PO URLOPACH MACIERZYŃSKICH CZY WYCHOWAWCZYCH, ALE TAKŻE CODZIENNE, KOMFORTOWE FUNKCJONOWANIE W MIEJSCU PRACY.
PARADOKSALNIE, TO W WŁAŚNIE BĘDĄC JUŻ MAMĄ ZACZĘŁAM REALIZOWAĆ NAJWIĘCEJ MOICH ŻYCIOWYCH PASJI!
ZADOWOLONA MAMA = ZADOWOLONE DZIECKO!

 

Share.

About Author

Poznaj nas! Przedstawiamy się w dziale O NAS! Zapraszamy też do kontaktu!

  • Mysza

    Ten bardzo szczery wywiad pokazuje mi wagę decyzji o powrocie do pracy i jej ciężar. Pewnie Agnieszce nie było łatwo, bardzo ją podziwiam za odwagę i wytrwałość. Czekam z niecierpliwością na drugą część!

  • Ogromne uznanie dla wspólnego wychowywania dziecka pomimo rozstania – to bardzo odpowiedzialne. Szczerze mówiąc,nie wiem, czy będąc w ciąży zdecydowałaby się na rozstanie – nie wiem czy miałabym odwagę bez pewnej i stabilnej sytuacji finansowej. Jest Pani bardzo odważna:)

  • Podziwiam za odwagę i tak trzymać, najważniejsze to ustalić sobie cel, wiedzieć co się chce w życiu robić i dążyć do tego. Trzeba być w zgodnie z samą sobą nawet jeżeli to oznacza dłuższą i wyboistą drogę.

  • Matka-Dietetyczka

    Jestem pod wrażeniem!

  • Wiara w siebie, w uśmiech losu i determinacja, bardzo cenne cechy. 🙂

  • brawo mamo, ale z ciebie zuch! wielu kobietom nie udaje się tak szybko jak Tobie wrócić do pracy, odkładając tą decyzję w nieskończoność, a potem jest szok i stres. Agnieszka świetnie sobie poradziła z nowymi obowiązkami i to wspaniale, że miała mamę ‚nieaktywną’ zawodowo, która mogła jej pomóc. Te mamy których rodzice nadal pracują nie mogą na taką pomoc niestety liczyć http://www.adriana-style.com

?
?

Dopasuj pracę do swoich potrzeb i stylu życia!

Zapisz się na bezpłatny newsletter i otrzymasz podpowiedzi, jak to zrobić.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanego adresu e-mail przez job-choice.net dla celów informacyjnych, marketingowych oraz komunikacji związanej z użytkowaniem portalu.

email marketing powered by FreshMail