Od chemika po rękodzieło – wywiad z Katarzyną Wolną – Stypką

Mam na imię Kasia, tworzę rękodzieło, w maju skończę 32 lata. Od prawie 7 lat jestem żoną, w maju 2015 roku zostaliśmy rodzicami wspaniałej dziewczynki. W marcu 2016 roku obroniłam tytuł doktora nauk chemicznych pracą pt. „Biodegradowalne poliestry jako materiały opakowaniowe dla przemysłu kosmetycznego“.

Narodziny dziecka w dużej mierze zadecydowały o zmianach w naszym życiu: powróciliśmy do rodzinnego miasta, a ja postanowiłam nie wracać do dotychczasowej pracy na etacie. Miałam umowę na czas określony, która skończyła się w grudniu 2015 roku. Jeszcze przez 3 miesiące zajęta byłam zamknięciem doktoratu, po czym ze spokojną głową oddałam się uruchamianiu własnego biznesu i teraz tworzę rękodzieło.

Czego dotyczyła Twoja zmiana?

Zmiana dotyczyła zarówno sposobu pracy, jak i wykonywanego zawodu. Do niedawna byłam pracownikiem naukowym w państwowej placówce badawczej, przeprowadzałam doświadczenia laboratoryjne, współpracowałam z zespołem ludzi. Obecnie prowadzę własną działalność gospodarczą, zajmuję się ręcznym wytwarzaniem przedmiotów i pracuję samodzielnie.

Czym się zajmowałaś kiedyś, a czym teraz?

Do grudnia 2015 roku pracowałam w placówce naukowej. Zajmowałam się chemią polimerów, konkretnie polimerami biodegradowalnymi. Obecnie pracuję we własnej firmie i tworzę rękodzieło, głównie z papieru i drewna.

Jakie masz wykształcenie i dodatkowe kwalifikacje?

Z wykształcenia jestem chemikiem i w tym zawodzie dotychczas pracowałam. Rękodzieło to dziedzina, której uczę się głównie samodzielnie, eksperymentując z nowymi technikami. Jednak sporo wiedzy zdobyłam na kursach i szkoleniach, w których uczestniczyłam w ostatnich latach.

Jakie kompetencje lub doświadczenie z Twojej pracy jako naukowiec – chemik jest przydatne podczas aktywności związanej z rękodziełem?

Doświadczenia z poprzedniej pracy były przydatne jeszcze przed rozpoczęciem nowego zajęcia. Będąc pracownikiem naukowym wielokrotnie pisałam wnioski o granty i stypendia. Dzięki temu nabrałam pewnej wprawy w pisaniu tego typu dokumentów. To pomogło mi w napisaniu wniosku o dofinansowanie na podjęcie działalności gospodarczej, który został pozytywnie rozpatrzony.

Pracując jako naukowiec, rozwinęłam w sobie samodzielność działania, umiejętność podejmowania decyzji, wyciągania wniosków, organizacji przestrzeni i czasu pracy, planowania, logistyki, umiejętność zdobywania potrzebnych do pracy informacji. Praca laboratoryjna natomiast wymagała skupienia, precyzji, dokładności, wytrwałości. Każda z tych cech przydaje mi się w obecnej pracy. Część z nich bezpośrednio podczas pracy twórczej, a część z nich przy prowadzeniu własnej firmy.

Kiedy wpadłaś na pomysł, że potrzebujesz zmiany? Jakie były Twoje pobudki?

Powody mojej zmiany zawodu były dwojakie. Po pierwsze, poczułam w pewnym momencie, że moje hobby zaczyna mnie „przerastać”. Miałam w głowie zbyt wiele pomysłów, abym mogła je zrealizować w pracach jedynie na użytek własny oraz jako prezenty dla rodziny i bliskich. Stwierdziłam wtedy, że przecież mogę spróbować na tych pomysłach zarabiać. Po drugie, przyszedł taki czas, kiedy byłam zmęczona specyfiką środowiska, w którym jeszcze do niedawna przebywałam, realizując dotychczasową pracę zawodową. Potrzebowałam złapać trochę oddechu. Zakończyłam pewien etap – obroniłam pracę doktorską – i stwierdziłam, że jest to dobry moment na dokonanie zmian. Bo jeśli nie zdecyduję się teraz, to z czasem będzie coraz trudniej. Aczkolwiek cały czas podkreślam, że nie wykluczam, iż w przyszłości wrócę do pracy w zawodzie wyuczonym. Po trzecie, nie chciałam być „mamą na etacie”. Chciałam się realizować, rozwijać, pracować zawodowo, a jednocześnie pozostać w domu z córcią, aby mieć jak największy wpływ na jej rozwój i wychowanie w początkowych latach życia. Idealne zatem wydało mi się otwarcie własnej firmy. Czas pokaże, czy miałam rację.

Czego potrzebowałaś się nauczyć, by ta zmiana stała się możliwa?

Właściwie uczę się cały czas. Poznaję nowe techniki pracy, nowe materiały. Doskonalę swój warsztat. Bo dobre rękodzieło to z jednej strony talent i zmysł artystyczny, a z drugiej wyuczone i wyćwiczone rzemiosło. A doskonałość można tu osiągnąć tylko poprzez praktykowanie i doświadczenie.

Jak się zabrałaś do zmiany?

Uczestniczyłam w wielu kursach, szkoleniach i warsztatach, aby poszerzyć wiedzę o tym, jak tworzyć rękodzieło. I nadal w takich uczestniczę, czasem wybieram takie, w trakcie których nauczę się czegoś nowego, a czasem takie, które pozwolą mi udoskonalić to, czego się dotychczas nauczyłam. Generalnie kieruję się zasadą, że zanim zainwestuję w materiały do wykonywania prac nową techniką, to staram się wziąć udział w szkoleniu z tej techniki. Dzięki temu wiem, czy jest to coś, co będzie mi odpowiadało i czy będę chciała tworzyć w tej technice.

Ile czasu dojrzewała w Tobie decyzja o zmianie?

Potrzebowałam około roku na podjęcie ostatecznej decyzji dotyczącej zmian. W tym czasie zamykałam mój doktorat, a na świecie pojawiła się córeczka. Dodatkowo postanowiliśmy z mężem, że przeprowadzamy się do innego miasta, gdzie zostanie wybudowany nasz dom. Przed rozpoczęciem nowego etapu w moim życiu (czyli zmiany zawodowej) potrzebowałam zamknąć pewne sprawy oraz oswoić się choć trochę z nową sytuacją. W przeciwnym razie mogłoby mnie to wszystko przerosnąć. Generalnie ostatnie dwa lata mojego życia obfitowały w wiele zmian i decyzja o zmianie wykonywanego zawodu była jakby „naturalną konsekwencją” tego stanu rzeczy.

Jakiego potrzebowałaś wsparcia?

Wsparcie było potrzebne na wielu polach. Potrzebowałam gotówki na zakup profesjonalnego sprzętu. W tym miejscu przydało się dofinansowanie z PUP, które uzyskałam w październiku 2016 roku. Potrzebny mi był także czas na to, by dokonać wszelkich niezbędnych formalności, uruchomić sklep internetowy. A przy małym dziecku tego czasu jest niewiele. Ale z pomocą przyszła rodzina, przede wszystkim mój mąż oraz jego mama, choć dla nich to też wyzwanie organizacyjne. Mąż pomógł mi także przy uruchomieniu sklepu internetowego mojego rękodzieła. Jako osoba doświadczona w tej kwestii, miał dla mnie wiele cennych uwag. Bardzo ważne było też dla mnie wsparcie moralne rodziny i bliskich znajomych, którzy dopingowali mnie w działaniach i wierzyli, że uda mi się zrealizować marzenie o własnej firmie.

Jakie koszty tej zmiany poniosłaś?

Póki co poniosłam przede wszystkim koszty finansowe. Owszem, zakupiłam sporo sprzętu z uzyskanego dofinansowania, ale było jeszcze sporo wydatków, które musiałam pokryć z własnej kieszeni. Jeżeli chodzi o czas wolny, to nieco się obecnie uszczuplił, ale staram się tak wszystko organizować, żeby nie odczuwać tego aż tak bardzo. Nadal znajduję czas na niemal codzienne spacery z córcią, zabawę i „przytulanki”, wieczorne oglądanie filmu czy grę planszową z mężem, wycieczkę do lasu (pieszą lub rowerową), fitness i jogę, spotkanie z koleżanką w kawiarni, każdego wieczoru przed spaniem, czytam książki. Zawsze też dbam o wygląd, nie jestem mamą w „rozciągniętym” dresie 😉

Co było najtrudniejsze na etapie rozpoczęcia zmiany? A co na etapie jej dokonywania?

Najtrudniejsze było samo podjęcie decyzji o zmianie, znalezienie w sobie odwagi, aby podjąć działania prowadzące do jej urzeczywistnienia. Obecnie najtrudniejsze jest dla mnie znalezienie takiej ilości czasu na pracę, jaka by mnie satysfakcjonowała. Choć wydaje mi się, że z racji tego, iż robię coś, co sprawia mi niezmiernie dużo przyjemności, to tego czasu zawsze będzie zbyt mało. Nadal muszę się wiele nauczyć w temacie marketingu i reklamy swojej firmy. Znalazłam w swoim otoczeniu i w sieci kilka osób, które są dla mnie inspiracją i wiele się uczę poprzez obserwację ich dokonań, ale jeszcze długa droga przede mną.

Dlaczego rękodzieło?

Praca twórcza towarzyszy mi od dziecka, zawsze lubiłam rysowanie, malowanie, wycinanie z papieru. Odczuwam też dużą przyjemność w otaczaniu się ładnymi przedmiotami. W grudniu 2013 roku całkiem przypadkowo poznałam quilling, pewną technikę pracy z papierem. Koleżanka z mojej ówczesnej pracy przyniosła kilka swoich quillingowych wyklejanek, których tworzenie było dla niej zajęciem antystresowym. Prace bardzo mi się spodobały i postanowiłam sama spróbować swoich sił w ich tworzeniu. Z czasem przestało mi to wystarczać i zaczęłam poszukiwać nowych technik i materiałów do pracy. Obecnie rzadko z niej korzystam w swoich pracach, natomiast wtedy było to „zapalnik“ dla mojego dalszego tworzenia. Ponadto od pewnego czasu obserwuję coraz większe zainteresowanie pracami wykonanymi ręcznie, wyrobami niepowtarzalnymi, oryginalnymi, spersonalizowanymi. Coraz więcej osób docenia rękodzieło – prace wykonywane ręcznie a nie maszynowo, zwłaszcza jeśli są przeznaczone na prezenty dla rodziny i bliskich.

Co jest dla Ciebie inspiracją do tworzenia nowych prac?

Inspiruje mnie wiele rzeczy z mojego otoczenia. Często jest to przyroda, zestawienie barw, kształt kwiatów, faktury. Czasem jest to zdjęcie, własne lub znalezione w Internecie czy czasopiśmie. Inspirująca bywa też dla mnie muzyka, która powoduje, że budzi się moja wena. Bywają okresy, gdy w mojej głowie rodzi się tak wiele pomysłów na nowe prace, że nie jestem w stanie nadążyć z ich urzeczywistnianiem. Aby mi nie umknęły, zawsze mam pod ręką specjalny notatnik, w którym notuję pomysły i rysuję szkice. I tenże notatnik bywa dla mnie inspiracją w chwilach braku weny. Wystarczy przekartkować, obejrzeć kilka swoich projektów i pomysły znów wskakują głowy.

Co byś poradziła osobom zastanawiającym się nad zmianą?

Poradziłabym, aby byli ze sobą szczerzy i zastanowili się, dlaczego tak naprawdę się wahają przed podjęciem decyzji o zmianie. Aby dokonać zmian, trzeba być pewnym tego, co się chce zrobić, trzeba być stanowczym i konsekwentnym. Czasem pomaga dłuższy urlop. Gdy po takiej przerwie nadchodzi dzień powrotu do rzeczywistości i czujemy ulgę, bo wszystko wraca do normy, to tak naprawdę chyba te zmiany nie są potrzebne. Natomiast jeśli powrót do tej codzienności napawa nas niepokojem, to jest to najlepszy moment na dokonanie zmian. Najlepiej radykalnych, bo, jak twierdzi moja koleżanka: „Lepiej skakać na głęboką wodę, jest dalej do dna” 😉

Jeśli chcecie zobaczyć co tworzy Kasia, zajrzyjcie na jej profil facebook lub na stronę sklepu pracowni ESME.

NAJTRUDNIEJSZE BYŁO SAMO PODJĘCIE DECYZJI O ZMIANIE, ZNALEZIENIE W SOBIE ODWAGI, ABY PODJĄĆ DZIAŁANIA PROWADZĄCE DO JEJ URZECZYWISTNIENIA.

ABY DOKONAĆ ZMIAN, TRZEBA BYĆ PEWNYM TEGO, CO SIĘ CHCE ZROBIĆ, TRZEBA BYĆ STANOWCZYM I KONSEKWENTNYM.

DOBRE RĘKODZIEŁO TO Z JEDNEJ STRONY TALENT I ZMYSŁ ARTYSTYCZNY, A Z DRUGIEJ WYUCZONE I WYĆWICZONE RZEMIOSŁO.

JEŚLI POWRÓT DO CODZIENNOŚCI NAPAWA NAS NIEPOKOJEM, TO JEST NAJLEPSZY MOMENT NA DOKONANIE ZMIAN.

LEPIEJ SKAKAĆ NA GŁĘBOKĄ WODĘ, JEST DALEJ DO DNA 🙂

 

 

Share.

About Author

Poznaj nas! Przedstawiamy się w dziale O NAS! Zapraszamy też do kontaktu!

  • Kasię poznałam osobiście, bo miałyśmy okazję współpracować kreatywnie. Czytając ten artykuł uderzyło mnie, jak wiele wspólnych cech miały nasze zmiany w życiu.
    Życzę Kasi powodzenia w rozwijaniu swojego biznesu! Szcześcia i wytrwałości. 🙂

    • Ula, miło to słyszeć, że się znacie i że tyle Was łączy! 🙂 Pozdrawiamy Cię i również życzmy powodzenia w tym, co robisz!

  • Mądra Pani, prawdą jest ze odpowiedzi kryją sie w człowieku tylko trzeba do nich dotrzeć

  • Rzeczywiście skok na głęboką wodę. Super, to lubię!

  • Grunt to nie bać się zmian, czasami nawet bardzo drastycznych. 😉

  • Katarzyna Mirek

    Ale inspirujący wywiad, porzucić etat i stałość dla realizacji marzeń. Chylę czoła przed tak odważną kobietą

?
?

Job-choice.net to wybór pracy. Wybierz świadomie!

Pozwól się wyrwać z kolein myślenia o pracy - pobierz nasze inspiracje!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanego adresu e-mail przez job-choice.net dla celów informacyjnych, marketingowych oraz komunikacji związanej z użytkowaniem portalu.

email marketing powered by FreshMail