Psychoterapeuta, pedagog zmienia kraj i język komunikacji

Dziś wywiad z Katarzyną. Katarzyna to pedagog i psychoterapeuta. Jej zmiana dotyczyła zmiany kraju – przeprowadziła się nie znając języka. Wywiad o tym, jak poradzić sobie z taka zmianą, gdzie zawód bazuje na komunikacji. Da się? Da się!

Kasia mówi o sobie …. Jestem kobietą, żoną, mamą dwójki dzieci, córką, przyjaciółką, znajomą….Kocham psy i wilki oraz długie wędrówki po górach. Gdy zostaje mi chwila w ciągu dnia, lubię ją celebrować przy dobrej kawie i książce. Lubię towarzystwo ludzi, ale również cenię sobie czas spędzony samotnie.

Jako psychoterapeuta zawodowo zajmuję się pomaganiem ludziom w wyjściu z trudnych sytuacji życiowych, wspieram ich rozwój i zdrowie.

Czego dotyczyła Twoja zmiana?

Lubię zmiany, często coś zmieniam w swoim życiu. Nie lubię rutyny, jednocześnie ważne dla mnie są codzienne drobne rytuały i stabilizacja w życiu prywatnym. Ostatnią zmianą i wyzwaniem była rodzinna przeprowadzka do Niemiec. Szczerze mówiąc, było to zaskakujące o tyle, że nigdy nie braliśmy pod uwagę wyjazdu za granicę. W dniu wyjazdu nasze starsze dziecko miało 2,5 roku, a ja byłam w 5 miesiącu ciąży i ani trochę nie znałam języka niemieckiego! Z perspektywy czasu widzę, że był to dosyć ryzykowny krok. Nasi znajomi też nie do końca rozumieli, dlaczego pakujemy walizki. Ostrzegali nas, że może to nie jest odpowiedni czas na taką zmianę. My jednak czuliśmy się spokojni i pewni swojej decyzji.

travel-1934330_1280

Wyjechaliśmy właśnie wtedy – pomimo zaawansowanej ciąży, pomimo poukładanego „polskiego życia“, pomimo kompletnego braku znajomości języka niemieckiego. Mieliśmy pewność, że potrzebujemy zmiany. Po pierwsze dlatego, że wychodząc z tzw. strefy komfortu rozwijamy się, codziennie uczymy się czegoś nowego, poznajemy siebie w zaskakujących sytuacjach. Po drugie chcieliśmy naszym dzieciom dać szansę na dwujęzyczność. Myślę, że posługiwanie się dwoma językami i przebywanie z dziećmi z całego świata wzbogaca moje dzieci dzisiaj i jestem pewna, że będą z tego bogactwa czerpać przez całe swoje życie.

kids-girl-pencil-drawing-159823

Mieliśmy poczucie , że zabieramy ze sobą wszystko to, czego nauczyliśmy się dotychczas, choć przyznam, że było w tym takie zuchwałe poczucie, że absolutnie musi się udać.

Czym się zajmowałaś kiedyś, a czym teraz?

Chyba jestem dość nudną osobą pod tym względem. Wygląda na to, że od czasu trzeciego roku studiów zajmuję się pomocą innym ludziom. Pomoc ta przybiera różne wymiary, współpracuję z różnymi organizacjami, z różnymi grupami społecznymi – jednak zawsze ma i miało to miejsce w moim wyuczonym zawodzie. Wydaje mi się, że jestem w pracy socjalnej oraz w psychoterapii dość mocno osadzona, czuję, że to, co robię, jest zgodne z moim usposobieniem i temperamentem.

Wydawało mi się , że wyjazd za granicę będzie szansą na to, żeby popróbować innych rzeczy, których dotychczas nie robiłam. Jest trochę tak , że gdy jesteśmy za granicą dużo łatwiej przychodzi nam podejmowanie się zupełnie nowych zawodów, o których byśmy nie myśleli w kraju pochodzenia. Fantazjowałam o kwiaciarni, kawiarni, szyciu zabawek, malowaniu czegoś niesprecyzowanego farbami. A oczywiście robię to, co zaczęłam na studiach…

Jak to się stało, że pracujesz nadal w wyuczonym zawodzie?

W trzecim dniu mojego pobytu w Niemczech zaczęłam chodzić na intensywny kurs języka, po dwóch miesiącach musiałam zrobić przerwę z uwagi na przyjście na świat mojego dziecka. Później przez kolejny rok kontynuowałam naukę, w miarę możliwości opiekując się maluszkiem, poprzez lekcje na skype, samodzielne studiowanie itp. Ten wysiłek zaowocował tym, że po roku od przyjazdu współpracowałam już z dwoma organizacjami, w których mogłam wykorzystywać swoje kwalifikacje. Zaczynałam od dosłownie kilku godzin w miesiącu. Ale nie szukałam na tym etapie większej ilości pracy z uwagi na chęć spędzenia czasu z dziećmi. Teraz pracuję zdecydowanie więcej, ale mam na tyle elastyczny czas pracy, że mogę być mamą i rozwijać się zawodowo. To, co się zmieniło po urodzeniu dzieci w mojej sytuacji zawodowej, to rezygnacja z etatu na rzecz współpracy przy projektach. Teraz pracuję częściej (niestety prawie codziennie, licząc pracę przy komputerze), ale bardzo krótko: maksymalnie 3 – 4 godziny. Po położeniu dzieci spać przygotowuję się do moich zajęć, piszę maile itp. Nie jest to idealny czas pracy, ale na ten moment jest to dobre wyjście dla mnie i mojej rodziny. Właściwie pracownik – matka to skarb na rynku pracy: zorganizowana, szybka i skuteczna. Brawo wszystkie aktywne mamy!

pexels-photo-210647

Jakie masz wykształcenie i dodatkowe kwalifikacje?

Ukończyłam pedagogikę o specjalizacji praca socjalna i pedagogikę wychowawczą, a także Szkołę Socjoterapii i treningu interpersonalnego oraz Szkołę Psychoterapii. Ukończyłam też wiele kursów zawodowych związanych z pracą z konkretnymi grupami społecznymi.

Jakie kompetencje lub doświadczenie z Twojej aktywności zawodowej w Polsce  są przydatne podczas pracy za granicą?

Wyjeżdżając trochę się martwiłam, jak to bez tego języka… Ale miałam też pewność, że zabieram ze sobą wszystko, czego nauczyłam się dotychczas, a język przecież dam radę opanować.

Ty ze zmiana języka w swoim zawodzie psychoterapeuty sobie świetnie poradziłaś. Co możesz podpowiedzieć innym?

W krajach rozwiniętych jest naprawdę sporo ofert pracy dla psychologów, pedagogów, socjologów , psychoterapeutów. Jestem zdziwiona , że wiele osób z takim wykształceniem pracuje poniżej swoich kwalifikacji. Niektóre osoby zmieniają zawód z własnej woli – ale to oczywiście inna historia. Wiele osób się zniechęca, uważa, że nigdy nie opanuje języka do takiego stopnia. Znam wiele osób z polski i z innych krajów, które pracują w różnych organizacjach w których język jest podstawą pracy, te osoby niosą pomoc migrantom z całego świata, pracują w niemieckich przedszkolach, szkolnych świetlicach, domach dla osób starszych itp. w służbie zdrowia. Znam wychowawczynie w niemieckim przedszkolu , która uczyła się języka dwa lata przed rozpoczęciem pracy. 

Warto zainwestować w kurs języka, a potem próbować wygospodarować choć kilka godzin na regularną praktykę w instytucji w której się chce pracować. Zdarzają się  również takie oferty pracy w wymienionych branżach, że doskonała znajomość języka nie jest niezbędna np. praca przy projektach prowadzonych w języku ojczystym, a kierowanych do migrantów. Sama mam przyjemność brać udział w takich działaniach. Sprawy organizacyjno – biurowe prowadzę po niemiecku, jednak same spotkania z ludźmi kierowane są do osób polskojęzycznych. Warto mieć więc oczy otwarte i nie zniechęcać się na starcie.

Czego potrzebowałaś się nauczyć, by Twoja zmiana, w tym wypadku wyjazd, stała się możliwa?

Myślę, że potrzebowałam się nauczyć takiej ogólnej wiary we własne możliwości. To chyba podstawa wszystkiego.

Jak się zabrałeś do zmiany?

Wypaplałam wszystkim o moich planach, bo to mnie zawsze motywuje… Później coś z Waszej dziedziny coachów:) Stworzyłam gęstą mapę myśli i krok po kroku odhaczałam kolejne zadania. Było tego tyle, że jakoś nie było czasu na rozterki emocjonalne.

Ile czasu dojrzewała w Tobie decyzja o zmianie?

Mam poczucie, że to była dosyć nieoczekiwana decyzja.

Co Cię zmobilizowało do zmiany?

Mój mąż otrzymał ciekawą ofertę pracy.

Jakiego potrzebowałaś wsparcia?

Potrzebowałam wsparcia bliskich mi ludzi. Jestem wdzięczna za to, że zawsze ma mnie kto wysłuchać.

Jakie koszty tej zmiany poniosłaś?

Życie w kraju, którego języka nie znasz stawia Cię w pozycji bezradnego dziecka w konfrontacji ze światem. Wielokrotnie doświadczałam złości, smutku, żalu w sytuacjach, kiedy ktoś mi coś tłumaczył wielkimi literami, a ja tego nie rozumiałam. To był olbrzymi dysonans między kompetentną językowo i społecznie ja w Polsce, a dzielną, ale jednak zagubioną ja w Niemczech. Pamiętam moje zdziwienie, jak w pierwszych dniach nie umiałam kupić biletu na metro lub użyłam niewłaściwej karty płatniczej przy zakupach w spożywczym sklepie. Czasami miałam poczucie, że komuś chcę tyle powiedzieć, a niestety mój język zostawiał mi niewielkie pole do popisu. Ale ponoć jestem sympatyczniejsza po niemiecku 🙂  tak żartuje moja koleżanka i chyba coś w tym jest.

To jest trudne doświadczenie, bardzo mobilizujące do nauki. Zachęcam osoby mieszkające za granicą do nauki języka – bez tego nie można normalnie żyć jak osoba dorosła!

Co byś poradziła osobom zastanawiającym się nad zmianą?

Chyba trzeba zacząć od tego, czy na pewno ktoś chce coś zmieniać. Jeśli tak, na pewno wszystko pójdzie dobrze. Warto też być w tych zmianach śmiałym, ale zarazem i realistycznym, czyli opierać swoje plany o konkretne talenty, umiejętności, mocne i słabe strony, doświadczenia z przeszłości.

NASI ZNAJOMI TEŻ NIE DO KOŃCA ROZUMIELI DLACZEGO PAKUJEMY WALIZKI. OSTRZEGALI NAS, ŻE MOŻE TO NIE JEST ODPOWIEDNI CZAS NA TAKĄ ZMIANĘ. MY JEDNAK CZULIŚMY SIĘ SPOKOJNI I PEWNI SWOJEJ DECYZJI. 

WYCHODZĄC Z TZW. STREFY KOMFORTU ROZWIJAMY SIĘ, CODZIENNIE UCZYMY SIĘ CZEGOŚ NOWEGO, POZNAJEMY SIEBIE W ZASKAKUJĄCYCH SYTUACJACH. 

CZUJĘ, ŻE TO, CO ROBIĘ, JEST ZGODNE Z MOIM USPOSOBIENIEM I TEMPERAMENTEM.

WŁAŚCIWIE PRACOWNIK – MATKA TO SKARB NA RYNKU PRACY: ZORGANIZOWANA, SZYBKA I SKUTECZNA. BRAWO WSZYSTKIE AKTYWNE MAMY!

MYŚLĘ, ŻE POTRZEBOWAŁAM SIĘ NAUCZYĆ TAKIEJ OGÓLNEJ WIARY WE WŁASNE MOŻLIWOŚCI . TO CHYBA PODSTAWA WSZYSTKIEGO.

WARTO TEŻ BYĆ W TYCH ZMIANACH ŚMIAŁYM, ALE ZARAZEM I REALISTYCZNYM, CZYLI OPIERAĆ SWOJE PLANY O KONKRETNE TALENTY, UMIEJĘTNOŚCI, MOCNE I SŁABE STRONY, DOŚWIADCZENIA Z PRZESZŁOŚCI.

 

 

Share.

About Author

Poznaj nas! Przedstawiamy się w dziale O NAS! Zapraszamy też do kontaktu!

  • Podziwiam bohaterkę tekstu. Nie od dziś wiadomo, że zmiany są dobre. Sama, gdy miałam 22 lata wyjechałam do Norwegii, znając tylko język angielski. Mieszkałam tam dwa lata – jednak byłam panienką. Młodość ma wiele swoich praw. Teraz z dziećmi i zobowiązaniami chybabym się nie odważyła.

    • Gratulujemy Ci odwagi do takiej decyzji – to na pewno wymagało sporo wytrwałości i wiary w siebie, by pracować w młodym wieku dwa lata za granicą, nie znając języka ojczystego kraju.

  • Wydaje mi się, że w takich sytuacjach podstawą jest wiara we własne możliwości i konsekwentne dążenie do celu. Na pewno nie było łatwo.

    • Do tego przydaje się też wsparcie wśród bliskich i mocne przekonanie, że robimy coś w zgodzie z sobą:)

  • Krzysztof Kubik

    Dobry wpis, zmiany jakiekolwiek by nie były są lepsze od stagnacji. Pozdrawiam, http://www.naturawkadrze.pl/

  • jakzycposlubie

    Bardzo dobry wpis, zmiany są czasem potrzebne 🙂

  • Artur Gołębski

    Rewelacyjny tekst,warto poczytać,dodaje do ulubionych 😉
    http://www.waszfotograf.com.pl

  • Gratuluję odwagi i życzę dalszych sukcesów:) Też mi czasem po głowie chodzi taki wyjazd, zmiana i w ogóle, ale jakoś na razie to raczej takie fantazje niż realna potrzeba:) Pozdrawiam 🙂

    • Może właśnie ten wywiad doda Ci odwagi? Trzymamy kciuki za decyzje zgodne z sercem!

      • Właśnie serce podpowiada, że to nie byłaby dobra decyzja w tej chwili 🙂

        • Ola zapraszamy też do pobrania naszego narzędzia, które pomoże Ci określić czy to dobry czas na zmiany. PDF można uzyskać zapisując się na newsletter 🙂

  • Edyta

    Świetna sprawa!

  • Fantastyczna zmiana i ogromna odwaga, gratuluję serdecznie, jesteś dużą inspiracją 🙂

    • Dziękujemy w imieniu Katarzyny i życzymy powodzenia w Twoich zmianach 🙂

  • Ilona Wróblewska

    Uwielbiam takie historie! Kibicuję każdemu kto decyduje się na taką zmianę, a w tym przypadku jeszcze bardziej, bo przecież nie znając języka jest trudniej się zdecydować.

    • Ta historia jest dowodem, że nawet nieznajomość języka nie przeszkodzi w realizacji marzeń i wdrażaniu zmian…

    • Ta historia jest dowodem, że nawet nieznajomość języka nie przeszkodzi w realizacji marzeń i wdrażaniu zmian…

?
?

Dopasuj pracę do swoich potrzeb i stylu życia!

Zapisz się na bezpłatny newsletter i otrzymasz podpowiedzi, jak to zrobić.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanego adresu e-mail przez job-choice.net dla celów informacyjnych, marketingowych oraz komunikacji związanej z użytkowaniem portalu.

email marketing powered by FreshMail