Mama spełniona, która godzi życie rodzinne i zawodowe – wywiad z Dominiką

Mama spełniona, która ma odpowiedzialną pracę, wychowuje troje dzieci, realizuje swoje podróżnicze pasje. Da się to połączyć, czego przykładem jest nasza dzisiejsza bohaterka: Dominika Langer-Gniłka. Zapraszamy Was do poznania jej niezwykłej historii!

Dominika mówi o sobie: Prywatnie jestem żoną i potrójną mamą: Zuzi (7 lat), Adasia (5 lat) i Oli (2 lata), w których wspólnie z mężem, staram się zaszczepiać od pierwszych miesięcy życia zamiłowanie do aktywnego spędzania czasu i górskich wycieczek.

Zawodowo jestem Wiceprezesem/Dyrektorem ds. Budowania Relacji Partnerskich w Stowarzyszeniu WIOSNA, organizującym SZLACHETNĄ PACZKĘ i AKADEMIĘ PRZYSZŁOŚCI. Od początku pracy w Stowarzyszeniu (2008 rok) odpowiadam za pozyskiwanie funduszy, współpracę z darczyńcami indywidualnymi, partnerami biznesowymi, realizację kampanii i zarządzanie zespołem marketingu.

Posiadam też kilkuletnie doświadczenie pracy w sektorze biznesowym, z którego odeszłam w roku 2007, realizując wspólnie z mężem, życiowe marzenie rocznej podróży dookoła świata.

Jestem certyfikowanym Marketerem (CIM – Professional Diploma in Marketing), menadżerem projektów (IPMA), fundraiserem, absolwentką Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

ŚCIEŻKA KARIERY

Czym zajmowałaś się zawodowo przed urodzeniem dzieci?

Pracowałam w korporacji, z której odeszłam, żeby zrealizować życiowe marzenie o podróżowaniu i poznawaniu  świata. Po kilku latach pracy zawodowej, wspólnie z T. (ówczesnym chłopakiem) podjęliśmy dwie ważne decyzje: pierwszą, że już zawsze chcemy być razem, oraz kolejną, że zanim powiększy nam się rodzina, chcemy jeszcze trochę świata zobaczyć, by móc potem opowiadać dzieciom, opierając się na własnych doświadczeniach, jaki świat jest piękny. Dlatego po ślubie zostawiliśmy pracę, dotychczasowe życie i wyruszyliśmy w roczną podroż dookoła świata.

Jak wyglądały twoje plany zawodowe?

Chciałam pracować w międzynarodowym środowisku – korporacja była naturalnym wyborem. Marzył mi się program managerski, w ramach którego pracujesz po kilka lat w wybranych krajach zdobywając  doświadczenie w różnych obszarach firmy, decydując później o kierunku twojej kariery. Kilka miesięcy po rozpoczęciu pracy miała miejsce jedna z ważniejszych rozmów, wpływających na moje późniejsze wybory i postrzeganie tego, co będzie za kilka lat. Poprosiłam ówczesnego szefa (prezesa firmy) o zarekomendowanie mnie do międzynarodowego programu managerskiego. Efekt naszej rozmowy był dla mnie ogromnym zaskoczeniem. W dużym skrócie: szef pokazał mi inne niż zawodowe aspekty takiego wyboru, który z dużym prawdopodobieństwem determinuje styl życia na kilka najbliższych lat. Zapytał, czy mam chłopaka, czy myślę o założeniu rodziny i posiadaniu dzieci. Potem zasiał wątpliwość, czy łudzę się, że mój mężczyzna będzie za mną jeździł, a związek przetrwa? Wtedy tematy związane z rodziną były jeszcze dość odległe, ale na tyle ważne, że dały mi do myślenia. Nie złożyłam w ogóle tamtej aplikacji. Przez kilka lat pracowałam w tej firmie, ale po jakimś czasie wciąż brakowało mi poznawania świata w inny sposób niż tylko poprzez 2-3 tygodniowy urlop…

Czym zajmujesz się obecnie?

Zmienianiem świata na lepsze… A tak bardziej konkretnie, od momentu, w którym byłam w ciąży z pierwszą córką, pracuję w organizacji pozarządowej, gdzie zarządzam kampaniami promocyjnymi, odpowiadam za stabilność finansową organizacji i pozyskiwanie funduszy, współpracę z sektorem biznesowym czy darczyńcami indywidualnymi, efektywność podpisywanych kontraktów. Zarządzam też pracą zespołu. Stowarzyszenie WIOSNA jest bardzo dynamicznie rozwijającą się organizacją, w której nawet podobne obowiązki z racji rosnącej skali zwiększają odpowiedzialność, wymagają ciągłego rozwoju kompetencji i nadążania za zmieniającym się rynkiem.

Co chcesz obecnie osiągnąć zawodowo i jakie masz plany?

W tym momencie cały czas staram się znaleźć taki złoty środek – balans pomiędzy pracą, która z jednej strony daje satysfakcję i rozwój, z drugiej zapewnia komfort i bezpieczeństwo finansowe; a życiem rodzinnym, czasem spędzonym wspólnie z dziećmi oraz mężem.

Jak szybko wróciłaś do pracy po urodzeniu dzieci?

Po urodzeniu każdego z trójki moich dzieci wracałam do pracy zaraz po zakończeniu ustawowo przysługującego czasu wolnego oraz wybraniu zaległego urlopu. Po kolei było to 6, 8 i 12 miesięcy.

Czy wydarzyło się coś szczególnego, albo pojawił się ktoś, kto pomógł Ci w tym kroku?

Zawsze traktowałam powrót do pracy po zakończonym urlopie macierzyńskim jako naturalną kolej rzeczy. Sama jestem wychowana w rodzinie, w której rodzice pracowali (też była nas trójka) i nie odczułam w żaden sposób braku ich obecności, a wręcz przeciwnie: zawsze mieliśmy dobry kontakt spędzając dużo czasu wspólnie w gronie rodzinnym. Dodatkowo kluczową rolę ogrywa też mój mąż, nasze podejście do wychowywania i opieki nad dziećmi – to jest nasza wspólna rola i wyzwanie, a zaangażowanie męża w tym obszarze jest nie do przecenienia.

Kto zajmuje się dziećmi, gdy pracujesz?

Cała trójka zaczynała od żłobka, a teraz każde z nich jest w innym miejscu: Ola jeszcze w żłobku, Adaś w przedszkolu, a Zuzia w szkole.

Co było najtrudniejsze w powrocie do pracy i jak to pokonałaś?

Najtrudniejsza była obawa, czy będąc przez dłuższy czas poza życiem zawodowym, zajmując się całkiem innymi sprawami i tematami nadrobię to, co się działo w tym czasie w pracy. Obawa, czy nie wypadłam z rynku, z tematów, które się tam dzieją. Czy nie za dużo się zmieniło. Czy dam sobie radę? Czy odnajdę się w nowej rzeczywistości i strukturze? Obawa ta za każdym razem okazywała się być bezpodstawną. Rzeczywistość faktycznie była inna niż ta, z której odchodziłam, ale otwartość na nową sytuację pozwalała mi szybko się wdrożyć; a dystans, jakiego nabierałam do pracy zawodowej (proszę nie mylić z poziomem zaangażowania, który jest u mnie niezmienny) przez okres macierzyństwa był bardzo pomocny.

Czy było warto zacząć znowu pracować? Jak się czułaś zostając z dziećmi w domu, a jak się czujesz, gdy zaczęłaś pracować?

Tak, warto było. Kocham swoje dzieci i bycie mamą jest dla mnie jedną z najważniejszych życiowych ról, jednak dla utrzymania równowagi psychicznej i zadowolenia z życia potrzebuję też innego świata, własnego rozwoju, kontaktu z innymi ludźmi i tematami innymi niż te rodzinne. Czas spędzony z dziećmi w ich pierwszych miesiącach życia jest niesamowity i za nic bym go nie zamieniła. Z rocznego urlopu macierzyńskiego mogłam skorzystać dopiero przy najmłodszej córce – Oli – i to jest według mnie bardzo dobry czas na pozostanie w domu. Oczywiście, w momencie powrotu do pracy wyzwaniem staje się zachowanie zdrowego balansu, ale wiem, że jeśli ja jestem zadowolona z życia i spełniona w różnych obszarach, to też przekłada się na atmosferę w domu i relacje z dziećmi.

Czy Twoim zdaniem, jest jakaś różnica między pracującą mamą a pracownikiem, który nie ma dzieci?

Pod względem merytorycznym nie ma. Natomiast różnica widoczna jest pod względem organizacji pracy. Każda pracująca mama jest osobą bardzo dobrze zorganizowaną. Wie, że musi wyjść o konkretnej godzinie, bo godziny otwarcia żłobka czy przedszkola nie są elastyczne. Wie, że praca zawodowa jest tylko częścią jej codziennych wyzwań i po tych godzinach nie ma czasu na relaks. Niezależnie od tego, jak ciężki był dzień w pracy to czas dla rodziny jest kluczowy i do wieczora jest się na pełnych obrotach. Dlatego większość mam, które znam, w pracy zawodowej jest bardzo dobrze zorganizowana, skoncentrowana na tym, co jest do zrobienia, mająca mniej czasu na ploteczki, żeby ze wszystkim się wyrobić w ściśle określonym czasie. To często przekłada się na wysoką efektywność.

Dla utrzymania równowagi psychicznej i zadowolenia z życia potrzebuję też innego świata, własnego rozwoju, kontaktu z innymi ludźmi i tematami innymi niż te rodzinne.

WSKAZÓWKI DLA INNYCH MAM

Wiele mam martwi się, że wracając do pracy nie będą w stanie skoncentrować się na zadaniach, bo ich myśli będą krążyć wokół dzieci. Jak pokonałaś to wyzwanie?

Też się tym martwiłam przy najstarszej córce. Tutaj na pewno kluczowe jest poczucie, że dzieci pod moją nieobecność są bezpieczne i dobrze zaopiekowane – jeżeli na takim poziomie zapewnione jest poczucie spokoju, to z koncentracją na pracy nie powinno być problemu. Jestem osobą, która bardzo angażuje się w realizowane w danym momencie działania i na nich się całkowicie koncentruje. W pracy, jeśli chcę wyjść punktualnie i ze wszystkim zdążyć, to nie mam kiedy myśleć o sprawach innych niż te zawodowe. Jeśli wszystko w domu jest dobrze zorganizowane, to nie ma też takiej potrzeby.

Jak sobie radzisz w rutynie dnia codziennego? Jak wyglądał twój dzień przed urodzeniem dzieci, a jak wygląda teraz?

Przed urodzeniem dzieci dzień był w sumie dość prosty: całkiem sporo czasu zajmowało mi poranne zebranie się do pracy- wyzwaniem było rozpoczęcie pracy punktualnie o 9. Do 17/18 czas spędzałam w biurze. Minimum 3 razy w tygodniu aktywność sportowa prosto po pracy, potem już czas dla siebie czy znajomych: kino, teatr, wspólne spotkania, spacery, wieczór z książką. W weekendy najczęściej jakieś wyjazdy. Miałam także dużo czasu na czytanie.

Obecnie dni robocze są bardzo poukładane: poranna logistyka ze śniadaniem, ubraniem i rozwożeniem dzieci zajmuje minimum 1,5 godziny. O 8 rano jestem już w pracy i punktualnie o 16 wychodzę, żeby zdążyć odebrać Zuzię ze szkoły. Pozostałą dwójkę odbiera mąż. Potem czas na dodatkowe zajęcia sportowe, plac zabaw, zadania domowe, zabawę. Kolacja, bajka w telewizji i obowiązkowe czytanie na dobranoc. Jeśli  mam jeszcze siłę i energię, to po 21 jest czas dla mnie.

Jak dużo pracowałaś i ile czasu obecnie poświęcasz na pracę?

Ilość godzin poświęcanych pracy w moim przypadku nie była zależna od posiadania dzieci czy ich braku. Determinował to raczej rodzaj pracy. W firmie, w której pracowałam, rzadko zostawałam dłużej, natomiast w Stowarzyszeniu okres jesienno- zimowy jest tak specyficzny, że pracuje się bardzo dużo i robi się to o bardzo różnych porach. Posiadając dzieci, nawet w kampanii SZLACHETNEJ PACZKI nie zostaję w pracy dłużej (co jest w tym okresie normą), za to nadrabiam zaległości późnym wieczorem albo nocą, gdy dzieci pójdą spać, a ja mam jeszcze siłę pracować.

Co byś powiedziała mamom, które rozważają powrót do życia zawodowego i wyjście z domu? Jak byś je do tego zachęciła? Mama spełniona to marzenie wielu z nas!

Wszystko zależy od tego, czego kobieta w życiu chce, co daje jej poczucie sensu, szczęście i spełnienie. Jeżeli decyduje się na pozostanie w domu z dziećmi, ponieważ jest takie społeczne oczekiwanie, presja z zewnątrz, a decyzję o pozostaniu z dziećmi traktuje jako poświęcenie siebie dla dobra dzieci, choć tak naprawdę to nie do końca to czuje i podświadomie chciałaby się wyrwać, to bardzo zachęcam do spróbowania i powrotu do pracy. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci. Wewnętrzne frustracje przekładają się na dzieci. Najważniejsza nie jest ilość czasu spędzanego wspólnie, ale jego jakość. Ze swojego doświadczenia wiem, że jeśli się chce, to wszystko można zorganizować tak, żeby dało się pracować i spędzać z dziećmi czas. Co innego, gdy decyzja o pozostaniu w domu jest świadomym wyborem, który daje pełnię radości i satysfakcji – takie mamy też znam. Jeżeli kobieta właśnie w tej roli całkowicie się spełnia i nie musi (z powodów finansowych) wracać do pracy, to niech z tego czerpie radość i na tej roli w pełni się koncentruje.

Mama spełniona i szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci, a wewnętrzne frustracje przekładają się na dzieci!

MAMA SPEŁNIONA – JEJ WYZWANIA I TROSKI

Co było Twoimi największymi wyzwaniami i troskami przed urodzeniem dzieci?

Właściwie nie pamiętam moich trosk z tamtego okresu. Na pewno bardzo koncentrowałam się na utrzymywaniu bliskich kontaktów ze znajomymi, organizowaniu wspólnych wyjazdów, wieczornych spotkań, byciem na bieżąco z życiem kulturalnym miasta.

Jakie są Twoje obecne zmartwienia, wyzwania?

Teraz największym zmartwieniem jest choroba. Jeśli dzieci i my jesteśmy zdrowi, to wszystko jest do zrobienia i poukładania. Choroba powoduje, że misternie poukładany plan, logistyka i organizacja dnia codziennego sypie się jak domek z kart.

Co cię najbardziej motywowało i motywuje do pracy?

Do pracy motywuje mnie świadomość moich własnych potrzeb do bycia spełnioną osobą. Praca daje mi radość, satysfakcję, pozwala na własny rozwój i dodatkowo daje bezpieczeństwo finansowe. Lubię pracować, potrzebuję takiego świata i innych wyzwań, niż te związane z rodzicielstwem, do bycia w pełni zadowoloną osobą.

Co ci dało, a co zabrało posiadanie dzieci w kontekście zawodowym?

Posiadanie dzieci niczego mi nie zabrało. Zmieniło natomiast moje postrzeganie świata zwłaszcza na to, co jest w życiu ważne. Posiadanie rodziny pozwala mi też zachować zdrowy dystans do tego, co dzieje się w pracy, bo przecież pracuje się po, to żeby żyć, a nie odwrotnie.

Posiadanie dzieci zmieniło moje postrzeganie świata zwłaszcza na to, co jest w życiu ważne.

Jak radzi dobie lekarz z pogodzeniem życia zawodowego i rodzinnego przeczytasz TU.

Jak wygląda życie samotnej mamy, spełniającej się rodzinnie i zawodowo, pracującej w korporacji przeczytasz TU.

Share.

About Author

Poznaj nas! Przedstawiamy się w dziale O NAS! Zapraszamy też do kontaktu!

  • Samanta

    Super post i wiele ciekawych rad. Pozdrawiam 🙂

?
?

Job-choice.net to wybór pracy. Wybierz świadomie!

Pozwól się wyrwać z kolein myślenia o pracy - pobierz nasze inspiracje!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanego adresu e-mail przez job-choice.net dla celów informacyjnych, marketingowych oraz komunikacji związanej z użytkowaniem portalu.

email marketing powered by FreshMail