Maja Puente

Maja Puente to tegoroczna maturzystka, autorka bloga lifestylowego MDST i projektantka mody. Na co dzień łączy te trzy wcielenia i stara się znaleźć pomiędzy nimi odpowiedni balans. Uwielbia social media i zieloną herbatę z jaśminem.

Kiedyś sobie wymyśliła, że zaprojektuje własną kolekcję i wyreżyseruje własny pokaz. Udało jej się to w listopadzie 2015. Od tego czasu nie może się odpędzić od nowych pomysłów i ciekawych zleceń.

Jak zaczynała i czym zajmuje się aktualnie Maja Puente? Zapraszamy po inspiracje!

OD CZEGO ZACZĄĆ?

Maju, dla wielu jesteś bardzo inspirującą osobą. Jaki jest Twój styl życia i priorytety?

Na pierwszym planie są właściwi ludzie. To oni budują moją pewność siebie i wiarę w moje możliwości. Pełnią rolę coachów, ale też bardzo często są odskocznią. Lubię wtedy wyłączyć internet i żyć chwilą. Moim priorytetem też jest pasja. To mój motorek, który napędza mnie każdego dnia, żeby wstać z łóżka i działać. Co jest moją pasją? Oczywiście blog i moja marka MDST.

Skąd pomysł na taką działalność?

Pomysł na mój startup modowy MDST wziął się z eksperymentu połączonego z pasją. Zaczęło się dość niewinnie, bo od bloga i rysowania. Na początku liceum miałam mieć wernisaż swoich rysunków żurnalowych, dość szybko powstał pomysł zorganizowania w tym czasie mojego pokazu mody. Było tylko jedno „ale” – nie umiałam szyć. Wtedy pomyślałam „przecież mam umiejętności manualne, to nie powinno być trudne”. Było. A teraz kiedy patrzę z perspektywy trzech kolekcji, widzę, jaki ogromny krok do przodu zrobiłam przez te dwa lata.

Jak odkryłaś swój obecny kierunek rozwoju?

Tak jak wspomniałam wcześniej, pasja rodziła pasję 🙂

Co sprawia Ci największą frajdę w Twojej działalności, a co robisz, bo musisz? Jakie zadania chciałabyś oddelegować, a jakimi chcesz się zajmować nadal sama?

Uwielbiam proces projektowania, wtedy kombinuję, myślę, ulepszam i zarysowuję miliony kartek. Końcówka, czyli organizowanie pokazu też jest przyjemne. Gorzej z samym szyciem – chciałabym to robić lepiej, ale niestety wciąż przede mną spora droga. Nie mam też do tego takiej cierpliwości, chociaż to też zależy od fasonu. Wiadomo, jedne idą lepiej, są łatwiejsze, a inne bardziej skomplikowane i wymagające. Chciałabym to jak najszybciej oddelegować, żeby móc się zajmować tylko tym co sprawia mi przyjemność.

Co było momentem przełomowym, co Cię natchnęło, by wystartować?

Momentem przełomowym były moje osiemnaste urodziny. Doszłam do wniosku, że moje dwuletnie doświadczenie czas przekuć w sklep online, żeby móc jeszcze bardziej korzystać z mojej pasji.

MIĘDZY LĘKIEM A ODWAGĄ

Jakie lęki Ci towarzyszyły i jak je pokonałaś?

Od zawsze moim największym lękiem był strach przed wyśmianiem, hejtem i innymi podobnymi zachowaniami. Co było dziwne, z samym projektowaniem nie spotkałam tego za wiele, uszczypliwe komentarze i nic więcej. Gorzej było z blogiem, tam hejty zdarzały się całkiem regularnie. I wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? Jeden mail z hejtem to pięć maili z wiadomościami, że to co robię jest wspaniałe. Za każdym razem powtarzam, że zawsze po deszczu przychodzi tęcza.

Jak zareagowali Twoi najbliżsi na Twoje pomysły?

Moi najbliżsi starają się mnie wspierać na każdym kroku. Chociaż wiadomo, że starsze pokolenia – moi rodzice czy dziadkowie są trochę przerażeni tym, co robię. Kiedy oni byli w moim wieku, takie podejście było nie do pomyślenia. Ze znajomymi bywa różnie – moi najbliżsi przyjaciele i chłopak wspierają mnie od samego początku w każdym momencie, a reszta znajomych czasem reaguje uszczypliwymi komentarzami.

Jakie masz plany na przyszłość?

Moje plany to rozwój, rozwój i jeszcze raz rozwój. Po wystartowaniu startupa i sklepu online chcę się skupić na ich promocji – zarówno samego sklepu, jak i treści na blogu związanych z moim biznesem. Moim marzeniem jest, żeby za dwa lata otworzyć butik stacjonarny, a do tego czasu zacząć współpracę z krawcową lub szwalnią.

CO POMAGA, CO PRZESZKADZA?

Co Cię nakręca i motywuje, by aktywnie działać w tej branży?

Najbardziej nakręcają mnie blogerki, które tak samo jak ja łączą bloga z własną odzieżą. Uświadamiają mi, że mój pomysł jest dobry i idę we właściwym kierunku.

Co Ci pomogło założyć ten biznes?

Pomógł mi mój upór i ulubiony cytat Coco Chanel: „Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł, ale nie przeszkadzaj im wyrosnąć”.

Czego potrzebowałaś się nauczyć, by zacząć, a potem rozwinąć skrzydła w swojej pracy?

Przede wszystkim musiałam się nauczyć szyć, od tego się zaczęło. Z biegiem czasu okazało się, że muszę się też nauczyć lepiej działać w social mediach (co nie było takie trudne, biorąc pod uwagę kilka lat blogowania). Oczywiście musiałam też się nauczyć prowadzić biznes. Wciąż się tego uczę, bo mam wrażenie, że nic nie wiem. Bardzo pomógł mi model canvas, nad którym siedziałam z moim wujkiem w Hiszpanii.

Jakie cechy potrzebowałaś wypracować, aby radzić sobie teraz tak dobrze?

Ojejku, dużo ich (śmiech). Przede wszystkim musiałam się nauczyć, jak sobie dobrze zorganizować czas i nauczyć się planować cele w czasie. Bardzo ważny też jest balans pomiędzy pracą, a naszym życiem prywatnym. Powinniśmy dokładać jak największych starań, żeby nie wpaść w wir pracy na dłuższy czas. Oczywiście, zdarzają się momenty kiedy projekt jest na tyle duży, że muszę zrezygnować z wyjść ze znajomymi. Ich też trzeba na to przygotować.

Wolisz działać w pojedynkę, czy z zespołem?

Lubię robić wszystko sama, ale ostatnie projekty (np. rebranding bloga) uświadomiły mi, że nie da się tak działać. Trzeba rozdzielać zadania, żeby się nie zajechać.

Jaki etap prowadzenia własnego biznesu jest dla Ciebie najtrudniejszy i jak sobie z nim radzisz?

Zaraz się okaże (śmiech). A tak na poważnie, to wydaję mi się, że bycie dla samej siebie szefem: sama decyduję, czy dane zadanie zrobić teraz czy za 5 minut. Najlepszą pomocą jest moja ulubiona aplikacja Any.do, to ona kontroluje moje codzienne zadania i przypomina mi o ich wykonaniu.

ZARZĄDZANIE SOBĄ W CZASIE

Opisz nam swój zwyczajny dzień pracy 🙂

Wstaję, szybko się ogarniam, upijam łyk zielonej herbaty z jaśminem i lecę na autobus. W autobusie często piszę nowe wpisy na bloga. Zazwyczaj od 8 do 15 siedzę w szkole, szykując się do matury. Po powrocie do domu organizuję sobie czas, dzieląc go pomiędzy: blogiem/biznesem, nauką, a przyjemnościami. Wiadomo, nie zawsze mi to wychodzi, jednego dnia udaje mi się ruszyć wszystkie 3 elementy, innego ledwo dotknę jednego. Nikt nie jest cyborgiem. W zarządzaniu sobą w czasie pomaga mi w tym aplikacja Any.do, gdzie robię swoją listę “to do” i ustalam kiedy mają mi dzwonić przypomnienia.

Jak godzisz swój rozwój zawodowy z życiem rodzinnym?

Z biegiem czasu moja rodzina coraz lepiej rozumie moją pracę. Zaakceptowali mój obowiązek bycia online non stop. Mimo to, czasem staram się robić sobie detox day, wtedy wyłączam wszystkie media społecznościowe i internet. Jestem tylko ja i najbliżsi.

LEKCJE ŻYCIA

Co w Twojej historii uważasz za wyjątkowe?

Wydaję mi się, że najbardziej wyjątkowy jest mój wiek. Zaczęłam blogować będąc w gimnazjum, a w liceum projektować ubrania. Pierwszy pokaz zorganizowałam w listopadzie w pierwszej klasie.

Dlaczego zaczęłaś tak wcześnie blogować? W tym wieku mało kto wpada na takie pomysły, raczej nazywa się Twoje pokolenie roszczeniowym…

Z prostego powodu – chciałam to przetestować. A najlepszym czasem na to jest właśnie liceum, kiedy jesteś przed maturą i pomysły na siebie mają prawo się zmieniać milion razy.
Mam wrażenie, że moi rówieśnicy bardzo chcą działać, ale albo nie potrafią, nie wiedzą jak, albo się boją. Potrafią tylko gadać. I to mnie drażni, bo jeśli chce się czegoś, to trzeba to robić, a nie tylko wszystkim opowiadać i czekać na “magiczny moment “. Nie ma takiego, każdy moment jest dobry.

Z czego jesteś najbardziej dumna w dotychczasowej ścieżce zawodowej?

Udaje mi się pogodzić pasję, biznes, naukę i znajomych z rodziną. To dla mnie duży sukces, bo nie chcę rezygnować z żadnego elementu. Dużym sukcesem jest też portfolio firm, z którymi współpracowałam w ramach pokazów mody, a także ilość pokazów, w których uczestniczyłam jako gość. Jestem dumna z tego, że moje marzenia, które wydawały mi się nierealne, spełniają się. Tak naprawdę dumna jestem z każdego projektu, który realizuję, bo wiem ile pracy i łez to kosztowało.

Co poradziłabyś osobie, która marzy o własnej kolekcji i własnym pokazie? Od czego zacząć?

Hmm… Przede wszystkim od wiedzy o branży modowej, jeżdżeniu na różne eventy i uczeniu się się od tych, którzy zajmują się tym już kilka lat – nie chodzi mi tutaj o staże, tylko np o pracę jako wolontariusz przy pokazach mody. Ważna jest chociaż minimalna wiedza o szyciu i materiałach, ale nie tylko, trzeba być też ogarniętym w social mediach i promować siebie. Na początek może być to nawet promowanie jednego produktu. Byleby spamować Facebooka i Instagrama wartościowym i ładnym contentem.

Jakie lekcje chcesz przekazać innym, aby zachęcić ich do aktywnego rozwoju zawodowego?

Nigdy nie jest za wcześnie ani za późno na spełnianie swoich marzeń. A żeby założyć własny biznes nie trzeba mieć skończonych studiów i milionów na koncie. To zabrzmi infantylnie, ale naprawdę wystarczy tylko chcieć!

Dziękujemy!

Maja Puente o sobie:

Na co dzień można mnie znaleźć na Facebooku, Instagramie i blogu majapuente.pl. Każdy kanał minimalnie różni się od siebie: na Instagramie znajdują się urywki z sesji, ładne miejsca i trochę prywaty. Na blogu pojawiają się różne treści, od wpisów lifestylowych, przez eksperckie o modzie (projektowanie ubrań, budowanie marki odzieżowej czy organizowanie pokazów mody), aż po moje biznesowe case studies i relacje z podróży. A Facebook to połączenie tych dwóch. W każdym miejscu staram się inspirować swoje czytelniczki i pokazać im, że realizowanie siebie wcale nie jest trudne.
Wszystko się sprowadza do jednego zdania: act like a lady, think like a boss.

NA PIERWSZYM PLANIE SĄ WŁAŚCIWI LUDZIE. TO ONI BUDUJĄ MOJĄ PEWNOŚĆ SIEBIE I WIARĘ W MOJE MOŻLIWOŚCI.

JEDEN MAIL Z HEJTEM TO PIĘĆ MAILI Z WIADOMOŚCIAMI, ŻE TO CO ROBIĘ JEST WSPANIAŁE. ZA KAŻDYM RAZEM POWTARZAM, ŻE ZAWSZE PO DESZCZU PRZYCHODZI TĘCZA.

NAJTRUDNIEJSZE W PROWADZENIU BIZNESU JEST BYCIE DLA SAMEJ SIEBIE SZEFEM: SAMA DECYDUJĘ, CZY DANE ZADANIE ZROBIĆ TERAZ CZY ZA 5 MINUT.

STARAM SIĘ ROBIĆ SOBIE DETOX DAY, WTEDY WYŁĄCZAM WSZYSTKIE MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE I INTERNET.

NAJLEPSZYM CZASEM NA TESTOWANIE JEST WŁAŚNIE LICEUM, KIEDY JESTEŚ PRZED MATURĄ I POMYSŁY NA SIEBIE MAJĄ PRAWO SIĘ ZMIENIAĆ MILION RAZY.

JESTEM DUMNA Z TEGO, ŻE MOJE MARZENIA, KTÓRE WYDAWAŁY MI SIĘ NIEREALNE, SPEŁNIAJĄ SIĘ.

ŻEBY ZAŁOŻYĆ WŁASNY BIZNES, NIE TRZEBA MIEĆ SKOŃCZONYCH STUDIÓW I MILIONÓW NA KONCIE.


Z tego wywiadu dowiesz się:

  • Kim jest Maja Puente?
  • Czym zajmuje się Maja Puente?
  • Skąd Maja Puente miała pomysł na prowadzeni bloga i marki Modeste?
  • Ile czasu zajęło Mai Puente przygotowanie trzech pierwszych kolekcji?
  • Jaką role pełni odpowiednie środowisko oraz odpowiednie osoby?
  • Jakie zadania przy projektowaniu sprawiają Mai Puente przyjemność a jakie chciałaby oddelegować?
  • Jak zareagowała rodzina i najbliżsi na plany Mai Puente?
  • Jakie plany na przyszłość ma Maja Puente?
  • Czy warto jest zdobywać doświadczenie w młodym wieku?

Podobne wywiady. Seria wywiadów młodzi aktywni:

Share.

About Author

Poznaj nas! Przedstawiamy się w dziale O NAS! Zapraszamy też do kontaktu!

  • Ada Podejma

    Ciekawy wpis, nie znałam wcześniej tej pani 🙂

  • Paulina Wlezień

    Miło poznać kolejną aktywną i ambitną młodą osobę – powodzenia dla Maji w dalszej pracy 🙂

?
?

Dopasuj pracę do swoich potrzeb i stylu życia!

Zapisz się na bezpłatny newsletter i otrzymasz podpowiedzi, jak to zrobić.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanego adresu e-mail przez job-choice.net dla celów informacyjnych, marketingowych oraz komunikacji związanej z użytkowaniem portalu.

email marketing powered by FreshMail