Nie codziennie słyszy się o odważnych kobietach, które z dwójką dzieci, po dwóch latach życia w obcym kraju decydują się założyć w nim działalność gospodarczą. Jeszcze rzadsze są opowieści z happy endem: o kobietach, które w takiej sytuacji się spełniają i nadal marzą o kolejnych zmianach!

Poznajcie jedną z takich osób: Agnieszka Spiżewska to wegetarianka, joginka, mama, przedsiębiorca, ex-kujon, niespełniona chemiczka, założycielka Little Lab, współzałożycielka stowarzyszenia, optymistka i pasjonatka tego, co robi. Od czterech lat łączy zabawę, sztukę, sport, storytelling, czasem nawet pacynki, ze światem poważnej nauki, tworząc zajęcia dla mniejszych i większych dzieci. To tłumaczy, dlaczego – jak sama o sobie mówi – jest też wielbicielką czerwonej kapusty, bo z niej robi z dziećmi „czarodziejskie farby” zmieniające kolor 😊

Agnieszka Spiżewska

Agnieszka, opowiedz nam, czego dotyczyła Twoja zmiana?

Moja zmiana? Zaczęło się typowo: zostałam mamą i zgodnie z ustawą na kilka miesięcy postanowiłam zostać z dzieckiem w domu. Tak mi się właśnie wtedy wydawało. Był listopad 2008. Oprócz zostania mamą nie planowałam wtedy żadnej zmiany. Kiedy patrzę na te kilka lat stwierdzam, że zmieniło się absolutnie wszystko i droga od punktu wyjściowego A do dnia dzisiejszego w punkcie B wcale nie była prosta.

Jak zatem wyglądała ta droga?

Do Wielkiego Zakrętu – do listopada 2008r. – pracowałam w firmie Solaris Bus & Coach w dziale marketingu. Kierowałam komisarycznie części marketingowej i pomagałam koledze z działu PR w opiece nad zagranicznymi dziennikarzami i w komunikacji wewnętrznej. To dopiero było wyzwanie! Nowe rynki, ciekawe projekty, fajni ludzie, zmiana goniła zmianę. Spełniałam się w 100%. Uwierało mnie wtedy tylko to, że pracując w firmie rodzinnej o płaskich strukturach mieliśmy niewielką możliwość podejmowania decyzji. To nas czasem bardzo męczyło.

W listopadzie 2008r. zostałam mamą. W lutym 2009 na macie do jogi poznałam właścicielkę miesięcznika wydawanego w podpoznańskiej gminie, w której wtedy mieszkałam. Zapytałam, czy mogę pisać dla miesięcznika. Przez kolejne dwa lata pisałam, prowadziłam wywiady, sprzedawałam powierzchnię reklamową, tworzyłam własny dodatek branżowy. Wypracowałam sobie niezależność, nauczyłam się pracować elastycznie, dzielić czas między opieką nad synem i byciem profesjonalistką, nauczyłam się wyznaczać sobie cele i je realizować. Brakowało mi wtedy właściwie tylko przełożenia mojej pracy na satysfakcjonujące zarobki. Lokalny miesięcznik nie przynosił tak satysfakcjonujących dochodów, jak praca na etacie kierowniczym.

To częsta sytuacja… I co, wróciłaś do wielkiej firmy?

Nie, nie wróciłam po kilku miesiącach do Solarisa. Życie poza strukturami mnie wciągnęło:)

Wiosną 2011r. koleżanka napisała SMS-a: „Aga, jest świetny projekt storytellingowy! Koniecznie!” Syn chodził do żłobka, ja byłam drugi raz w ciąży, pracę w gazecie miałam pod kontrolą, więc dla zaspokojenia ciekawości poszłam uczyć się opowiadania historii. Naszymi nauczycielami byli najlepsi polscy opowiadacze. Na koniec projektu mieliśmy opowiedzieć wybraną bajkę grupie dzieci. To było moje premierowe wystąpienie przed dziećmi. Miałam tremę jak na maturze! Poszło przebojowo i kończąc opowiadanie „Muzykantów z Bremy” chyba unosiłam się 5cm nad podłogą.

Wtedy, w 2011r. nadszedł decydujący zwrot: mój życiowy partner postanowił zmienić pracę. Jest Niemcem i jego pasją od 20 lat są autobusy. Poznaliśmy się w Solarisie w podpoznańskim Bolechowie. Nową ofertę znalazł w MAN w Monachium. Nasz synek miał 2 lata, we wrześniu miała się urodzić córeczka. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę. W lipcu 2011r. przeprowadziliśmy się do Niemiec.

Agnieszka Spiżewska

Czym się kierowaliście w tej decyzji? Jakie były Wasze pobudki?

W pierwszym rzędzie chodziło nam od początku o zmianę w życiu i założenie rodziny. Myślę, że jako rodzic podejmując decyzje, w tym zawodowe, kierujesz się dodatkowymi kryteriami. Dlatego mój partner zapragnął zmienić pracę i wyjechać do Niemiec. Chciał mieć więcej czasu na bycie tatą. A reszta wyszła jako efekt eliminacji. Związek na odległość nie wchodził w grę. Powrót do Solarisa nie wchodził w grę – po 4 latach mój dział zmienił się tak, że nie widziałam dla siebie w nim miejsca. Postanowiłam rzucić się w przygodę. Mając „zabezpieczone tyły” (partner z etatem, mieszkanie, stabilne życie rodzinne) mogłam bardzo komfortowo zaspokajać wrodzoną ciekawość, która jest jednym z moich najsilniejszych motywatorów w życiu.

Jakie wyglądało Wasze życie po przeprowadzce?

We wrześniu 2011r. po raz drugi zostaliśmy rodzicami. Syn poszedł do przedszkola. Mój partner pracował na pełen etat w MAN. A ja zostałam na pełen etat mamą w obcym kraju. Zaczęłam się zastanawiać, co dalej. Najprostszą drogą wydawał się powrót na dawną, marketingowo-PR-ową ścieżkę zawodową. Szukałam na początek pracy jako specjalista w marketingu, na część etatu, żeby móc ogarnąć rodzinną logistykę. Oferty były rzadkie, a jeśli już, to na stanowiskach asystenckich. Wydawało mi się to tak wielkim krokiem do tyłu, że postanowiłam nie iść w tym kierunku. W Bawarii zegarki wydają się tykać trochę inaczej. Bardzo często młode mamy robią sobie dłuższą przerwę od zawodu i cieszą się nowym stanem. Postanowiłam również zrobić zawodową przerwę i rozejrzeć się dokładniej.

Jak zatem odkryłaś to, co robisz teraz?

Zacznę od tego, że Monachium objawiło mi się jako pokojowy tygiel kultur. Sąsiad z piątego piętra był Chorwatem, na szóstym mieszkała rodzina z Albanii, w sąsiednim bloku mieszkali Erytrejczycy, pode mną starzy Bawarczycy, a sklep z najlepszą zieleniną należał do Turków. W przedszkolu i na placu zabaw spotykał się cały świat. Wow, to dopiero było przeżycie! Córka była bardzo kooperatywnym człowiekiem. Spała, jadła, uśmiechała się. Miałam dużo czasu na myślenie. Tak narodził się mój pierwszy storytellingowy projekt dla dzieci: „Kolorowy świat – wspólne wartości” („Bunte Welt – Gleiche Werte”). Przeprowadziłam go dla dzieci w przedszkolu miejskim, do którego chodził syn. Zaczęliśmy jesienią 2012r. i mieliśmy 9 modułów w planie. Znowu unosiłam się 5cm nad ziemią.

W tym samym czasie jechałam pewnego dnia tramwajem i zobaczyłam reklamę programu aktywizacji zawodowej dla osób takich jak ja. Program nazywał się Power-M. Postanowiłam wziąć w nim udział. Pierwszym modułem była analiza kompetencji. Potem 90% uczestników uczyło się pisać podania o pracę. Ja postanowiłam nauczyć się czegoś nowego. Wybrałam moduł dla założycieli biznesu. Wiosną 2013r. wiedziałam już, że spróbuję. Założę własną działalność w „sektorze dziecięcym”. 14 października 2013r. z urzędu skarbowego otrzymałam numer identyfikacji podatkowej. Little Lab – Wissenschaft fuer Kinder istniało naprawdę.

zajęcia Little Lab

Gratulacje! Co wyróżnia Twoją działalność?

Wypracowałam własny sposób na zajęcia naukowe dla dzieci. Łączę zabawę, sztukę, sport, storytelling, czasem nawet pacynki, ze światem poważnej nauki. Dzieci są zachwycone, nawet te najmłodsze długo pamiętają nasze zajęcia. Z czasem zaczęłam organizować większe eventy popularnonaukowe. Wśród klientów pojawili się miasto Monachium czy Bayrische Rundfunk. Doszedł mały, elastyczny zespół. Ostatnio nawet założyliśmy stowarzyszenie, aby móc efektywniej realizować projekty dla dzieci mających gorszy start.

Czego potrzebowałaś się nauczyć, by założyć Little Lab?

Kwalifikacji „twardych” uczę się całe życie, formalnie i nieformalnie. Program Power-M pozwolił mi uświadomić sobie, że do otwarcia firmy mam wystarczająco wiedzy, a to, czego nie wiem, leży na wyciągnięcie ręki. To, czego potrzebowałam się nauczyć najbardziej, to odwaga. Założyć firmę 2 lata po przyjeździe do nowego kraju, będąc mamą małych dzieci – nie każdy się ośmieli.

Jakie masz wykształcenie?

W Polsce skończyłam liceum ogólnokształcące w klasie o profilu matematyczno-fizycznym. Moim konikiem była chemia. Studiowałam zarządzanie i marketing na dzisiejszym Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Potrzebowałam cały czas uczyć się czegoś nowego, więc co roku brałam udział w kilku kursach. Był też wspomniany kurs storytellingu. W Niemczech skończyłam studium prowadzenia rozmów filozoficznych z dziećmi. Myślę o studiach w kierunku pedagogiki.

Na ile korzystasz z niego w swojej pracy?

Podobno nie ma zmarnowanego czasu, są tylko niewykorzystane doświadczenia 😊 Oczywiście, że moje wykształcenie, kursy, znajomość języka niemieckiego i cała dotychczasowa kariera zawodowa przydają mi się w pracy. Umiejętność prowadzenia firmy, rozmawiania z klientami, uczenia się nowych umiejętności, itd. – to wszystko jest efektem wcześniejszych doświadczeń.

zajęcia Little Lab

Wróćmy jeszcze do Twojej odważnej decyzji… Jakie koszty tej zmiany poniosłaś?

Tak naprawdę tylko koszty finansowe. Rozpoczynając działalność gospodarczą nie mam takich dochodów jak po paru latach w dużej firmie. Kwestia ubezpieczenia emerytalnego też jest wielką zagadką – kilka lat w Polsce w ramach obowiązkowego systemu, teraz w Niemczech jako dobrowolny fundusz. Nie ma pojęcia, co wyjdzie z tego za 20 lat. Ale może niepotrzebnie o tym myślę już teraz.

Jakiego potrzebowałaś wsparcia rozpoczynając swoją działalność?

Potrzebowałam realnego zabezpieczenia egzystencji i wsparcia organizacyjnego. Dużo łatwiej mi było zaryzykować wiedząc, że nawet jeśli pomysł na Little Lab się nie powiedzie, to możemy się spokojnie utrzymać. Jeśli miałam zajęcia po południu, mój partner odbierał dzieci z przedszkola. Ta strefa komfortu, wbrew niektórym podręcznikom, była dla mnie ogromnym ułatwieniem.

To, czego nie potrzebowałam, jak się okazało, to duchowe wsparcie rodziny. Dzieci były za małe, żeby rozumieć, mój partner – przykładny Niemiec – uniósł brwi ze zdziwieniem i nic nie powiedział, moja mama westchnęła z rezygnacją. Z pani kierowniczki pnącej się po drabinie kariery stałam się „panią od zajęć dla dzieci bez etatu” – sami rozumiecie 😊

zajęcia Little Lab

Co byś poradziła osobom, które szukają swojej drogi zawodowej albo przechodzą różne zmiany?

Róbcie to, co Was motywuje. Tylko wtedy będziecie poniedziałki witać z uśmiechem i porażki traktować jak szanse na nauczenie się czegoś nowego. Myślcie, planujcie i jak macie 80% planu – ruszajcie do boju! Tyle na początek wystarczy. Jak robicie coś nowego, i tak będziecie musieli pewnie zrewidować Wasz plan nie raz i nie dwa. Opracowując Plan Perfekcyjny spalicie tylko najlepszą energię. Rozmawiajcie o Waszych marzeniach z ludźmi dookoła. Na 10 osób przynajmniej 3 będą wiedziały coś, co zaniesie Was dalej. Świat kocha marzycieli 😊

Dziękujemy!

TO, CZEGO POTRZEBOWAŁAM SIĘ NAUCZYĆ NAJBARDZIEJ, TO ODWAGA.

WYPRACOWAŁAM SOBIE NIEZALEŻNOŚĆ, NAUCZYŁAM SIĘ PRACOWAĆ ELASTYCZNIE, DZIELIĆ CZAS MIĘDZY OPIEKĄ NAD SYNEM I BYCIEM PROFESJONALISTKĄ, NAUCZYŁAM SIĘ WYZNACZAĆ SOBIE CELE I JE REALIZOWAĆ.

STREFA KOMFORTU, WBREW NIEKTÓRYM PODRĘCZNIKOM, BYŁA DLA MNIE OGROMNYM UŁATWIENIEM.

NIE MA ZMARNOWANEGO CZASU, SĄ TYLKO NIEWYKORZYSTANE DOŚWIADCZENIA.

RÓBCIE TO, CO WAS MOTYWUJE. TYLKO WTEDY BĘDZIECIE PONIEDZIAŁKI WITAĆ Z UŚMIECHEM I PORAŻKI TRAKTOWAĆ JAK SZANSE NA NAUCZENIE SIĘ CZEGOŚ NOWEGO.

MYŚLCIE, PLANUJCIE I JAK MACIE 80% PLANU – RUSZAJCIE DO BOJU! TYLE NA POCZĄTEK WYSTARCZY.

OPRACOWUJĄC PLAN PERFEKCYJNY SPALICIE TYLKO NAJLEPSZĄ ENERGIĘ.

ŚWIAT KOCHA MARZYCIELI!

Wprowadzenie do cyklu wywiadów pod tytułem „Zmiana zawodowa”.

Kolejne wywiady z osobami szukającymi swojej drogi zawodowej już niebawem! Może znasz kogoś, kto dokonał ważnej zmiany i może być inspiracją dla innych, może Ty jesteś taką osobą – zgłoś się do nas!
A oto osoby, które opowiedziały o swojej zmianie zawodowej:

  1. Pedagog, psychoterapeuta zmienia kraj
  2. Chemiczka tworzy rękodzieło
  3. Poszukiwania zawodowe miejskiego animatora
  4. Grawer Mnich Original – Robert Olewiński

Share.

About Author

Poznaj nas! Przedstawiamy się w dziale O NAS! Zapraszamy też do kontaktu!

  • Agnieszka Pacyga – Łebek

    historia Agnieszki dodaje odwagi:D pozdrawiam Agnieszka P. Ł

  • Bardzo ciekawy wywiad! 🙂 Zawsze podziwiam kobiety, które zakładają firmy w innych krajach 🙂

    • My również, bo to wymaga nie lada odwagi i samozaparcia

  • Bardzo pouczająca droga życiowa 🙂

  • Klaudia Wnuk-Adamczyk

    Bardzo dobry wywiad, gratuluję odwagi. Chciałabym aby dużo kobiet go przeczytało. Trzeba nam odrobinę motywacji i odwagi

    • Dokładnie! Poślij ten wywiad do tych kobiet, które Twoim zdaniem go potrzebują 🙂

  • Kobieta wulkan 🙂 świetna inspiracja dla nas wszystkich

  • Justyna Witkowska

    bardzo lubię podejście, że warto działać, zanim dopracuje się plan perfekcyjny. każde inicjatywa, która zakłada interakcję z ludźmi wyklucza możliwość powstania doskonałego programu! dlatego, jak pojawia się już szansa na sukces – chwytajmy ją!

  • Holly Lu

    Bardzo mądra i odważna kobieta.

  • Agnieszki, podążaj za pasją 🙂 pięknie!

  • Agnieszko, podążaj za pasją 🙂 Pięknie!

?
?

Dopasuj pracę do swoich potrzeb i stylu życia!

Zapisz się na bezpłatny newsletter i otrzymasz podpowiedzi, jak to zrobić.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanego adresu e-mail przez job-choice.net dla celów informacyjnych, marketingowych oraz komunikacji związanej z użytkowaniem portalu.

email marketing powered by FreshMail