Grawer – od pracownika korporacji do pracowni grawerskiej

Grawer Robert Olewiński – Dziś prowadzi własną pracownię grawerską Mnich Original. Graweruje głównie motocykle, ale też elementy rowerów, aut, łodzi, mogą być też i samoloty, oraz przedmioty użytku domowego, które swoją estetyką mają nam dawać odrobinę luksusu i przyjemności.

Czego dotyczyła twoja zmiana?

Pracowałem osiemnaście lat w korporacji, w której nauczyłem się chyba wszystkich najważniejszych modeli biznesowych ważnych z punktu widzenia prowadzenia biznesu. Zmiana polegała na porzuceniu modelu „wszystko ci damy, tylko pracuj”, na model „wszystko musisz zapewnić sobie sam”, od ołówka po pieniądze. Z branży Telekomunikacja / IT do rzemieślniczej pracowni.

To truizm, ale nagle zostałem rzemieślnikiem, administratorem, informatykiem, grafikiem, księgowym, PR-owcem, osobą od marketingu, sprzedawcą, analitykiem rynku, szkoleniowcem, szefem odpowiadającym za całość razem i osobno za każdy kawałek obszaru działania.

Czym się zajmowałeś kiedyś a czym teraz?

Graweruję głównie elementy motocykli z racji pasji. Oczywiście to tylko część moich możliwości, równie pięknie wyglądają grawerowane elementy aut, rowerów, łodzi, również przedmioty domowe.

A kiedyś? Cała moja kariera zawodowa związana była ze szkoleniami. Długi czas jako manager, potem jako trener, a ostatnie lata jako Project Manager do spraw e-learningu. Zajmowałem się procesem nauki dorosłych. Zakres merytoryczny był tak szeroki, że łatwiej chyba byłoby wymienić z jakich tematów nie szkoliłem. Oczywiście w ramach branży, ale jednak od zagadnień technicznych, przez aplikacje i systemy, po kompetencje miękkie w tym managerskie.

Dziś graweruję pod własną marką Mnich Original. Pracuję głównie rylcem. W zależności od potrzeby jest rylec trzymany w dłoni jak przez wieki robili to rzemieślnicy i mistrzowie, czasem dłuto podbijane młotkiem cyzelerskim, czasem dłuto podbijane pneumatycznie. To oczywiście najciekawszy etap, choć stanowi tylko część pracy grawera. Urok mojej pracowni to te drobne elementy pracy ręcznej, narzędzia, techniki, które nie zmieniły się od setek lat. Wszystko by efekt końcowy był taki, że chce się dany przedmiot zatrzymać w dłoni na dłużej.

grawer Mnich Original

Jakie masz wykształcenie i dodatkowe kwalifikacje?

Z wykształcenia formalnie jestem technikiem elektroenergetykiem, choć po obronie pracy dyplomowej nie zapisałem się na kurs w celu uzyskania uprawnień branżowych SEP. W szufladzie mam kilka indeksów: filozofia z teologią, pedagogika, zarządzanie informacją w biznesie. Żadnego z tych kierunków nie ukończyłem. Oczywiście przez 18 lat pracy w korporacji zdobyłem kilkanaście ważnych certyfikatów z zakresu szkolenia i zarządzania projektami.

Czy Twoje wykształcenie jest przydatne w Twoim zawodzie?

Według mnie, każda umiejętność składa się na całość kompetentnego artysty, bo niezależnie czym się zajmujemy, jeżeli robimy to twórczo, jesteśmy artystami. Dopiero w pasji grawerowania odkryłem pełnię siebie i swoich doświadczeń. Chcę powiedzieć, że starożytni filozofowie, potem ludzie renesansu jak Leonardo Da Vinci, tysiące współczesnych, byli i są dziś przyrodnikami, biologami, matematykami, fizykami, architektami, literatami, wszystko w jednej osobie jako osobowość.

Tak więc szkoła techniczna rozwinęła moją sprawność manualną, kreatywność pracy z narzędziami i materiałem. Szerzej zaś doświadczenie zawodowe wykształciło we mnie osobę, która ma efektywnie zarządzać. Ze względu na konieczność samoorganizacji począwszy od ołówka po pieniądze na inwestowanie w rylce, dłuta, książki, materiały, wszystko bo absolutnie niezbędne w pracowni.

Jakie kompetencje przydają Ci się teraz najbardziej?

Kompetencje, które najbardziej przydają się w rozwijaniu mojej pracowni grawerskiej? Sprawne podejmowanie decyzji – tę chyba cenię najbardziej. Orientacja na cel, potem dbałość o detale (i tu przydaje się ponownie sprawne podejmowanie decyzji, niektóre szczegóły są absolutnie nieistotne, inne wręcz kluczowe).

Co ciekawe, dopiero podczas grawerowania odkryłem, że mam cenną umiejętność koncentracji przez wiele godzin nad jednym elementem. Nigdy wcześniej tego nie potrafiłem. Byłem święcie przekonany, że nie jestem cierpliwy.

Kolejną kompetencją, którą cenię to rozumienie istoty rzeczy, nad którą pracuję. W zasadzie nie tyle rozumienie, co umiejętność docierania do istoty. Właśnie w pracy artystycznej, jaką jest grawerowanie, niezbędne jest wykształcenie klasyczne, gdzie umiem poznawać, rozumieć, poszukiwać, docierać przez studiowanie ich historii w literatury, obrazu, filozofii, teatru, wojny, absolutnie każdym jej aspekcie.

grawer mnich original

Wykorzystujesz kompetencje z Twoich poprzednich zajęć w obecnym zawodzie?

Jak wspomniałem wyżej, umiejętność zarządzania. Ta najszerzej pojęta. Zarządzania czasem, ryzykiem, uczeniem się, konfliktem, relacjami. Analiza biznesowa również ma zasadnicze znaczenie: ocena sytuacji, potrzeb, możliwości, rynku i klienta, własnych kompetencji, luk, budowania modeli odwzorowujących kluczowe elementy rzeczywistości i sprawność decyzyjna, by każde działanie dało w przyszłości najwięcej korzyści. Ciekawe jest też inwestowanie jako kompetencja. Założenie jest takie by mieć najlepsze narzędzia jakie są tylko możliwe, z drugiej strony ciągłe pilnowanie by nie przeinwestować, genialnie łączą się w zarządzaniu warsztatem. Dlaczego? Dlatego, że najlepsze narzędzia to te, które zrobię sam. Dokładnie tak samo jak robiono jest przed wiekami. Owszem inwestycją nieuniknioną jest np. mikroskop. Oczywiście mam szkło powiększające, ale oczy mniej psują się przy pracy z mikroskopem. Oświetlenie, kiedyś świece, dziś dobre białe światło poprawia warunki pracy.

Kiedy wpadłeś na pomysł, że potrzebujesz zmiany? Jakimi pobudkami była spowodowana twoja zmiana?

Pewnego niedzielnego popołudnia miałem sesję coachingową. Stwierdziłem, że potrzebuję wyjść z korporacji, gdzie systematycznie redukowano zatrudnienie, bez względu na kompetencje, czysty i chłodny mechanizm wyrzucający człowieka poza strefę komfortu. Wiedziałem, że to nieuniknione. Wiedziałem również, że jeżeli tak, to lepiej samemu zdecydować na jakich zasadach ma się to odbyć. To była okazja, żeby zrealizować marzenia. Tyle lat uczyłem innych jak osiągać mistrzostwo osobiste, jak wykorzystywać inspiracje, jak wdrażać mapę marzeń.

Czego potrzebowałeś się nauczyć, by ta zmiana stała się możliwa?

W zasadzie potrzebowałem wewnętrznej dosłownie jednej decyzji, że chcę to zrobić. Mojego, wewnętrznego i autonomicznego „chcę”. Sukcesem był moment, w którym odnalazłem przekonanie, że właśnie grawerowanie jest tym zajęciem. Finalnie okazało się, że wszystko, co potrzebne już jest, od predyspozycji po otoczenie biznesowe.

Jak się zabrałeś do zmiany po podjęciu tej wewnętrznej decyzji?

Pierwszym zadaniem było zrobienie listy zadań, które przybliżą mnie do celu. Ale listy realnych czynności zaplanowanych na najbliższe 7 dni. Dziś mogę powiedzieć, że zgodnie ze sztuką: zdefiniowany cel, potem definiowanie zadań – im bliższych w czasie, tym dokładniej. Wtedy też mocno zacząłem przestrzegać zasady, że każdy dzień ma przynieść bardzo konkretne osiągnięcie, które przybliży mnie do celu. Wręcz zgodnie z zasadą SMART, choć oczywiście już robiłem to na poziomie świadomej niekompetencji, odruchowo.

Pamiętam, że celem było stworzenie marki profesjonalnej pracowni grawerskiej. A do tego ważne było rozpoznawalne logo. Ponieważ po maturze wstąpiłem w szeregi zakonników, miałem w świecie motocyklowym pseudonim Mnich. Dlatego w logo widnieje zakapturzony mnich. Pod nim dwa skrzyżowane rylce grawerskie. Zawsze ważne dla mnie były źródła, czystość pierwowzoru, dodałem słowo Original. Dodatkowo słowo original pisane skrótem ® to po prostu moje inicjały. Czerń w malarstwie to brak koloru, biel to światło, czyli to, czym operuję w grawerowaniu by uzyskać przestrzenny rysunek. Koło znowu wydaje się najdoskonalszą figurą. To jedno z pierwszych działań. Równie ważne było zdobycie wiedzy o narzędziach, potem technikach pracy. Każdy dzień zamykałem z nową wiedzą, która była otwarciem drzwi do kolejnych poszukiwań.

Ile czasu dojrzewała w Tobie decyzja o zmianie?

Trudno wskazać moment, od którego można by liczyć owo dojrzewanie. Jeżeli to moment wskazania nowego zajęcia, to jedno popołudnie. Jeżeli będziemy patrzeć na to szerzej, od czasu matury, przez czas spędzony w korporacji, gdzie dużo myślałem nad tym jakim biznesem się zająć, jak zarobić swoje miliony. To zajęło mi to 22 lata. Tyle czasu dojrzewałem od czasu matury, od egzaminu dojrzałości. Brzmi zabawnie, ale to właśnie wtedy się zaczęło samodzielne poszukiwanie.

Co Cię zmobilizowało do zmiany?

Najlepszym motywatorem była świadomość, że w korporacji nie ma już stabilizacji. Może dawniej, kiedy zmiany technologiczne były raz na 10 lat, potem raz na dwa. Coraz częściej trzeba było się szkolić, doskonalić. Lektura dzieł Stanisława Lema stanowczo uświadomiła mi jak będzie wyglądał rynek pracy w przyszłości. Samozatrudnienie, brak stałej i systematycznej pensji, niewyobrażalna dawniej rotacja pracowników, wyśrubowana efektywność pracy w wyniku wdrożeń nowych technologii. To opis realiów, który podsumowałem decyzją: praca grawera da mi pewność zatrudnienia. Już wcześniej stosowałem zasadę: jeżeli masz 500 zł na extra wydatek to co kupisz? Ja kupowałem starocie, bo te z reguły nie tracą na wartości, czasem zyskują. Inni kupują pilota dotykowego do wszystkich urządzeń elektronicznych w domu. Ja po 5 latach mogę odsprzedać w najgorszym wypadku w cenie uwzględniającej inflację, oni mogą wyrzucić. Tak samo traktuję mój obecny zawód.

Jakiego wsparcia potrzebowałeś?

Będąc jeszcze trenerem i prowadząc warsztaty z mistrzostwa osobistego mawiałem, że często najlepszym motywatorem nie jest dodawanie czegokolwiek, ale usuwanie tego, co istnieje i jest przeszkodą. Kiedy wspominam chwile kluczowych decyzji, największym wsparciem było dla mnie oddzielenie się od pesymizmu, nadmiernego konformizmu, przywiązania, że już jestem ustawiony, bo wystarczy teraz tylko pracować. To była wielka fikcja. Owo usunięcie przeszkód pokazało jak dużo mam w sobie motywacji, sam byłem naprawdę zaskoczony ile potrafię zorganizować, nauczyć się.

Jakie koszty tej zmiany poniosłeś?

Tu myślę o kosztach mentalnych i materialnych. Niewyobrażalne było doświadczenie, że nie mam absolutnie nic. Brak pewności, co będzie jutro. Ale to uczucie po czasie przypomina mi podobne z korporacji: jedno, co jest stałe to zmiana. Tylko w jednej mamy nad nią kontrolę, w drugiej znikomą.

Prowadzenie własnej pracowni, którą jestem w zasadzie właśnie ja, to obcowanie ze strachem, uprzedzeniami, brakiem wiary w siebie, fałszywymi przekonaniami. To nauczyło mnie otwartości na to, co przynosi każdy dzień. Pieniądze przeznaczam na zakup narzędzi, kosztem wygody. Znowu wbrew starej logice, zamiast mieć je odłożone dla poczucia bezpieczeństwa, zainwestowałem. To właśnie jest odwaga, którą wskazują często znajomi, kiedy patrzą na moją zmianę. Ale z mojego punktu widzenia, to była najbezpieczniejsza droga. Zupełnym nonsensem było bierne trwanie w oczekiwaniu na przyszłość.

Co było lub nadal jest najtrudniejsze na etapie rozpoczęcia zmiany? A co na etapie dokonywania zmiany?

W obu przypadkach najtrudniejsze jest zachowanie dobrego samopoczucia poza strefą komfortu. Z jednej strony lęk, wręcz czasem paniczny, fizjologiczny strach jest uzasadniony. Z drugiej jednak strony absolutnie destrukcyjny. Zupełnie inaczej pracuję nad detalami z rylcem, kiedy jestem w dobrym nastroju. Brak wewnętrznego opanowania przeszkadza w każdym momencie, od rysowania przez rytowanie, po rozmowę z ludźmi a to przecież finalnie oni są najważniejsi w mojej pracy. Szybko się tego pozbyłem, choć zawsze wraca w trudnych chwilach. Jednak już inaczej biorę te chwile za rogi, znam je, wiem jak je poskromić nie robiąc sobie krzywdy.

Co byś poradził osobom zastanawiającym się nad zmianą?

Odkąd zająłem się pracą w stworzonej przeze mnie pracowni, pod marką Mnich Original, z której jestem przecież tak dumny, irytują mnie ludzie, którzy wręcz są uzależnieni od inspirowania się. To fascynujące, że są specjaliści od inspirowania się innymi. Dlatego mówię: nie inspiruj się innymi. Inspiruj się sobą, bo tworząc od zera, możesz stworzyć swój świat takim jaki widzisz kiedy zamykasz oczy i marzysz. Mój widziałem tak: drewniane grube blaty z drzewa czereśni, drewniane pudełka z narzędziami, małe pilniki, piłka ręczna włosowa, rylce oprawione w pociemniałe drewniane uchwyty, ołówki i pergaminy, niektóre prace wiszące obok na ścianie. Dokładnie tak wygląda właśnie moja pracownia dzisiaj. Tak jak ją sobie wymarzyłem i tak właśnie ją tworzę, inspirując się tym co mam w głowie.

Zapraszamy wszystkich do pracowni grawerskiej Mnich Original i serdecznie dziękujemy za bardzo ciekawą rozmowę.

grawer mnich original

  • Najlepszym motywatorem była świadomość, że w korporacji nie ma już stabilizacji.

 

  • Lektura dzieł Stanisława Lema stanowczo uświadomiła mi jak będzie wyglądał rynek pracy w przyszłości. Samozatrudnienie, brak stałej i systematycznej pensji, niewyobrażalna dawniej rotacja pracowników, wyśrubowana efektywność pracy w wyniku wdrożeń nowych technologii. To opis realiów, który podsumowałem decyzją: praca grawera da mi pewność zatrudnienia

 

  • Często najlepszym motywatorem nie jest dodawanie czegokolwiek, ale usuwanie tego, co istnieje i jest przeszkodą.

 

  • Kiedy wspominam chwile kluczowych decyzji, największym wsparciem było dla mnie oddzielenie się od pesymizmu, nadmiernego konformizmu, przywiązania, że już jestem ustawiony, bo wystarczy teraz tylko pracować. To była wielka fikcja.

 

  • Zmiana z mojego punktu widzenia, to była najbezpieczniejsza droga. Zupełnym nonsensem było bierne trwanie w oczekiwaniu na przyszłość.

 

  • Nie inspiruj się innymi. Inspiruj się sobą, bo tworząc od zera, możesz stworzyć swój świat takim jaki widzisz kiedy zamykasz oczy i marzysz.
Share.

About Author

Poznaj nas! Przedstawiamy się w dziale O NAS! Zapraszamy też do kontaktu!

  • Piękne te cuda! A i ich autorka jest tak bardzo inspirującą osobą! 🙂

  • Piękne rzeczy! Cudownie jest zmienić pracę na taką, która daje satysfakcję i radość. Jak widać, może to być całkiem inna dziedzina. Brawo za odwagę!

  • Tak często narzekamy na korporacje, jednak to dzięki pracy w nich zdobywamy szereg umiejętności, które potem możemy wykorzystywać gdy zamieniamy pasję w biznes. Bardzo inspirująca historia

  • Zastanawiam się, jaka przyszłość czeka takie „ręczne” zawody w świecie obrabiarek CNC czy innych komputerowo wspomaganych narzędzi (sorry za ewentualne błędy w nazewnictwie, bardziej chodzi mi o ideę ręcznego wykonywania rzeczy, które obecnie mogą być produkowane na dużą skalę).

    • Patrząc na obecnie coraz bardziej modną ideę slowlife i częstsze wybieranie rzeczy dobrej jakości, to rękodzieło oraz ręczne wyroby mają przed sobą drugą młodość:)

    • Ja Mnich

      Polecam zapytać czy laserem wygrawerują silnik motocykla, klamkę sprzęgła z każdej strony w płaskorzeźbie.

  • Świetna historia, na dodatek bardzo świadomie zanalizowana. Trzam kciuki za kolejne dni!

?
?

Dopasuj pracę do swoich potrzeb i stylu życia!

Zapisz się na bezpłatny newsletter i otrzymasz podpowiedzi, jak to zrobić.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanego adresu e-mail przez job-choice.net dla celów informacyjnych, marketingowych oraz komunikacji związanej z użytkowaniem portalu.

email marketing powered by FreshMail