Ten wywiad to skarbnica wiedzy jak mądrze się uczyć oraz jak mądrze wspierać swoje dzieci lub uczniów jako nauczyciel. Co jest ważne… czy same piątki na świadectwie, jak dostosować się do systemu edukacji, jak wyciągnąć jak najwięcej korzyści czyli pożytecznej wiedzy dla siebie.

Dziś z Danutą Kitowską porozmawiamy o radach dla maturzystów i młodych ludzi, którzy są w systemie edukacji, a za chwilę wejdą na rynek pracy. O czym? O nauce. O tym czym jest efektywna nauka. Na co powinni zwrócić uwagę uczniowie oraz ich rodzice. 

Co to jest efektywna nauka? Jak się odnaleźć w systemie edukacji, jak się uczyć, aby jak najlepiej przygotować się do wejścia na rynek pracy i kiedy zacząć zbierać praktykę?

Na pewno nie należy uczyć się bezmyślnie “od – do”, a starać się reflektować to, co jest zakresem uczenia się, zadawać sobie pytania “dlaczego tak jest?”, “skąd się wzięło”, “do czego to mi się może przydać?”.

Szukając związków, budujemy sieć powiązań, które ułatwiają rozumienie i zapamiętywanie zagadnień. Uczymy się efektywniej.

Nie negujmy całkowicie wiedzy szkolnej, ale też nie przyjmujmy jej bezkrytycznie. Dzięki takiej postawie zaczniemy uczyć się wartościować wiedzę – a to już kapitalny potencjał na później. W pewnym momencie edukacji powinniśmy odkryć, co nas bardziej interesuje i spróbować określić sobie priorytety, od których już krok do specjalizacji. Uczenie się w szkole wszystkiego i to na piątki (a nawet szóstki), nie przybliży nas do zrozumienia reguł i wymagań rynku pracy. Dlatego musimy zostawić sobie margines czasu na zdobywanie wiedzy poza szkołą, szczególnie w zakresie tych kompetencji, których potrzebuje rynek pracy.

Czego warto się uczyć pod kątem współcześnie wymaganych kompetencji na rynku pracy i w życiu?

Zalecałabym zachowanie równowagi pomiędzy tym czego muszą się uczniowie nauczyć na egzamin zewnętrzny a uczeniem się tego, czego będzie oczekiwał od nich rynek pracy i dorosłe życie. Ważne by nie funkcjonowali w tym tzw. “wyścigu szczurów”, odpuścili sobie nieistotne rywalizacje (konkursy, rankingi), nie walczyli o najlepsze noty ze wszystkich przedmiotów, w ogóle nie koncentrowali się na ocenach, tylko na wiedzy i umiejętnościach. Odpuścili sobie korepetycje, a wzięli się do roboty. Czas i pieniądze, które w ten sposób wygospodarują przeznaczyli na realizację swoich pasji, wolontariat, rozwój kulturalny, językowy.

Mówiłaś o równowadze pomiędzy tym czego uczniowie powinni nauczyć się na egzaminy a tym czego oczekuje rynek pracy. Słyszę tu pewną rozbieżność. Czy to nie jest tak, że właśnie szkoła czy uczelnia powinna być odpowiedzią na potrzeby rynku pracy?

Problem jest bardzo złożony. Najlepiej puentuje to myśl dr. Willarda Daggetta z 1992 roku: świat, w którym będą żyły nasze dzieci, zmienia się cztery razy szybciej niż szkoły. I to jest bardzo prawdziwa myśl.

Dlaczego się tak dzieje? Dynamika otaczających nas zmian w gospodarce jest tak duża, że nie pozwala tych zmian “dogonić”, a szkoła, czy uczelnia, aby przygotować kadry do rynku pracy, powinny przecież nie tyle doganiać, a wyprzedzać zmiany. Myślę tu o antycypowaniu tego, co będzie potrzebne w kategorii kompetencji. A tymczasem i szkoła i uczelnia to jednostki bardzo zachowawcze, nieelastyczne, żyjące w gorsetach przepisów. Nawet jeśli w tych nobliwych instytucjach znajdujemy kreatywnych wizjonerów (a jest ich, zapewniam, całkiem sporo!), potrafiących swoje wizje wprowadzić w czyn, nawet bez ponoszenia dodatkowych kosztów, to biurokratyczna machina nie pozwoli im na wiele. Eksperymenty pedagogiczne, innowacje pedagogiczne czy organizacyjne – to tylko kropelki w morzu potrzeb, a ich oddziaływanie jest absolutnie marginalne.

efektywna nauka

Skąd bierze się ten rozdźwięk i jak w tym jako uczeń się nie pogubić? Jak ocenić, które rzeczy są mi rzeczywiście potrzebne?

Uczeń nie jest w stanie sam tego ocenić, zazwyczaj robi to, co mu polecają lub umożliwiają inni. Często taki młody człowiek z pięknym świadectwem, rozpoczynając pracę czuje się bardzo rozczarowany, bo przecież starał się najbardziej jak mógł, w dodatku został zweryfikowany oceną szkolną czy egzaminem, a teraz oczekują od niego zupełnie innych rzeczy. Dlatego odpowiedzialność za edukację w części leży po stronie rodziców, a w części systemu edukacji, chociaż ten drugi jest ułomny. Szczególnie w zakresie przygotowania ucznia do przyszłej pracy.

Jedną z kompetencji wysoko ocenianą przez pracodawców u kandydatów do pracy jest gotowość do zmiany, rozwoju, planowanie swojego uczenia się. A tymczasem większość licealistów nie potrafi planować uczenia się, nie zna technik podnoszących efektywność ich pracy. Dlatego tak wielkie żniwo zbiera rynek korepetycji.

Dawniej “korki” były wstydliwym tematem, bo korzystali z nich wyłącznie uczniowie, którzy nie dawali sobie rady w szkole. Dzisiaj to prawdziwy przemysł, a rodzice wysyłają na korepetycje już uczniów szkoły podstawowej i to pomimo tego, że mają same piątki. Jest to z pewnością dowód na zwiększający się poziom nieufności w stosunku do szkoły, ale i swoistą modę. Niestety i u rodziców i młodzieży brak świadomości, że zazwyczaj nie jest to najlepsze rozwiązanie.

Kilka lat temu, pracując w liceum wydałam wojnę korepetycjom. Przekonywałam swoich maturzystów, że dadzą radę, przy moim wsparciu, napisać maturę rozszerzoną z chemii na wysokim poziomie. Będzie to jednak wymagało ich ogromnej pracy – bo przecież wezmą odpowiedzialność za uczenie się w swoje ręce i efekt będzie zależał przede wszystkim od nich samych. Mniej więcej połowa klasy zaufała mi i osiągnęła sukces egzaminacyjny (i to nie tylko z chemii). W dodatku opuścili mury szkolne z kapitalną umiejętnością uczenia się, co, jak słyszę, procentuje już na trudnych studiach. A korepetycje? “Są dla leniwych” – jak mądrze skonstatowała jedna z moich maturzystek, tylko w dorosłym życiu, nikt im ich nie zafunduje.

Skąd wziąć motywacje jeśli musimy się nauczyć czegoś tylko na egzamin a mamy przeświadczenie, że to wiedza nam nieużyteczna?

Ja mówiłam otwarcie moim maturzystom, że nauczenie się 130 efektów reakcji chemicznych na pamięć jest zbędna – ale tylko nauczenie się ich da im możliwość przekroczenia progu jakim jest egzamin maturalny z chemii i uzyskanie jak najwyższego wyniku. Prawdę mówiąc, uczniowie spotykają się podczas swojej edukacji z niezliczoną liczbą przykładów niepotrzebnych treści czy nielogicznych rozwiązań w zakresie organizacji uczenia się. Podczas przekraczania progów egzaminacyjnych większość z nich stara się je po prostu zaliczać bez zbędnej dyskusji.

Jest jednak grupa uczniów, która nie chce się uczyć w ogóle i wtedy argument przydatności czy nieprzydatności wiedzy staje się dla nich kluczowy – ponieważ inne nie do końca są racjonalne.

Jakie kompetencje mają młode osoby, a jakich im brakuje, jakich warto się nauczyć, na co zwrócić uwagę aby nauka była efektywna?

Niestety np. kompetencje społeczne tylko w części są wykształcone. Młodzież nieźle się porozumiewa w językach obcych, ale już trudniej jest jej komunikować się w języku ojczystym, szczególnie w sytuacjach nie do końca komfortowych, gdy pojawiają się trudności. Młodzi ludzie, mimo, że są przecież kreatywni, z trudem rozwiązują problemy, nie zawsze umieją pracować zespołowo, chociaż w grupowych akcjach wolontariackich znakomicie się sprawdzają. Są też niekonsekwentni, rzadko kiedy doprowadzają swoje projekty do końca, nie potrafią planować i nad czym najbardziej boleję, nie potrafią się uczyć. Oczywiście to tylko wnioski ogólne – są młode osoby o zupełnie innym profilu.

Jak młodzież może siebie wzajemnie mądrze wspierać a nie tylko z sobą konkurować?

Trzeba przejść w szkole z modelu rywalizacji do kultury uczenia się, gdzie każdy robi jakiś postęp, ale na miarę swoich możliwości – więc porównywanie osiągniętych wyników w liczbach nie ma sensu.

Jak młode osoby mogą poszukiwać swojej drogi? Od czego zacząć już w szkole?

Od doświadczania. A do wyboru mają całe spektrum możliwości do smakowania. Rzeczywiście najwięcej poza szkołą, ogromnie dużo w internecie i to bez ponoszenia dodatkowych kosztów.

Załóżmy, że jestem średnio lub mało przebojowym uczniem. Wiem jednak, że doświadczenie jest rzeczą ważną i chciałbym je zdobyć. Jak szukać dorywczego zajęcia lub na wakacje? Czy są jakieś organizacje, które mogą tutaj pomóc?

Szczerze mówiąc, nie interesowałam się działalnością takich instytucji, ale wiem, że są takie. Popularnym wyborem wśród młodych ludzi są też wyjazdy za granicę w charakterze au pair czy “work and travel”.

Moja córka interesowała się dziennikarstwem sportowym, więc podjęła pracę wakacyjną w lokalnej gazecie. Oprócz trenowania umiejętności typowo dziennikarskich, miała też okazję fotografować noworodki do rubryki “nowi mieszkańcy powiatu” czy… tworzyć horoskopy. Na studiach podejmowała różne prace, od kelnerowania w kawiarni, przez korepetycje z angielskiego i rosyjskiego, po… przepisywanie ksiąg cmentarnych. Co ciekawe mówi, że każda z tych prac dała jej bardzo wiele wiedzy, umiejętności i mądrości życiowych.

Młodzież zachęcałabym do jak najwcześniejszej pracy w ramach wolontariatu, a źródłem informacji o takich możliwościach mogą być Fundacje, Stowarzyszenia i tzw. Centra Wolontariatu funkcjonujące w wielu miastach.

W jaki sposób rodzice i nauczyciele mogą wspierać przygotowanie do dorosłego życia i pracy u młodych osób?

Przede wszystkim dorośli powinni oddać odpowiedzialność za uczenie się swoim dzieciom i podopiecznym. Rola rodziców i nauczycieli jest ściśle określona: mają wspierać, podpowiadać, ale nie wyręczać i wskazywać. Ważne aby pozwolili młodym ludziom na doświadczanie jak najwcześniej pracy albo działań, w których będą mogli próbować swoich umiejętności w praktycznych realiach, na pewno tym sposobem znajdą dla siebie drogę na przyszłość i nauczą się odpowiedzialności za siebie i innych. Będą się uczyć efektywnie, bo będą w przyszłości wiedzieli jak zdobywać wiedzę.

Mówisz o oddaniu odpowiedzialności przez rodziców swoim dzieciom. Brzmi pięknie ale wiemy, że najtrudniej jest odpuścić i zaufać  procesowi w jakim znajduje się nasze dziecko, szczególnie jeśli w danym momencie nie wiemy do jakiego efektu doprowadzi np. chwila zwątpienia lub gorsze oceny.  W jaki sposób powinni zachować się rodzice jeśli widzą, że ich dziecko nie pała chęcią do nauki. Jak przekonać młodego człowieka o wadze edukacji? Jak przekonać go do pewnej wytrwałości i przede wszystkim do tego, że to on będzie ponosił konsekwencje swojego działania? Myśląc o konsekwencjach nie chcę zabrzmieć negatywnie bo konsekwencje mogą być jak najbardziej pozytywne. 

To bardzo trudne pytanie, bo przypadki są indywidualne, przecież każde dziecko jest inne. Przede wszystkim trudno mówić o wartości edukacji w domu, w którym nie ma żadnej książki (słowa uczą, przykłady pociągają). Czyli my rodzice powinniśmy pokazywać dziecku, że uczymy się całe życie. Po drugie, niewielki skutek zazwyczaj odnosi ciągłe przypominanie, nagabywanie, groźby i prośby.

Warto usiąść z młodym człowiekiem i tak dorośle porozmawiać – pisząc różne scenariusze: nie chcesz się uczyć do matury, co zrobisz jak jej nie zdasz? pójdziesz do pracy, do jakiej, gdzie? jak się do niej dostaniesz? ile zarobisz? ile kosztuje utrzymanie? Jeśli młody człowiek ma za sobą doświadczenie prawdziwej pracy (nawet tej wakacyjnej, czy weekendowej) nie tak łatwo będzie posługiwał się takim argumentem. Znam też takie przypadki, że chłopak albo dziewczyna, musieli pójść do takiej pracy, zderzyć się z rzeczywistością, by po kilku latach zdać maturę, a potem skończyć studia. Uważam, że taka ścieżka też powinna być akceptowana, a efekt świadczy o tym, że nauka rodzicielska wcale “nie poszła w las”, tylko zatoczyła dodatkowe koło, w konkretnym celu.

Coraz powszechniejszy gap year (przerwa na pracę przed studiami), może być dowodem, że młodzież potrzebuje przerwy na namysł i poszukanie swojej drogi.

Co jest wg Ciebie kluczowym czynnikiem, który pozwala płynnie wejść na rynek pracy po szkole średniej / studiach?

Jednak nie najważniejszy jest dokument potwierdzający kwalifikacje – bo ten ma każdy, ale  właśnie umiejętności, oczywiście te społeczne, ale też  inne, niekoniecznie bezpośrednio związane z zawodem, ale świadczące o “sprawdzonych kwalifikacjach”. Na przykład moja córka, ciągle mi powtarza, że jeszcze żaden z pracodawców nie zapytał jej o dyplom (jest podwójnym filologiem),  a do pracy, polecono ją dlatego, że prowadziła blog. I tematyka bloga była nieistotna – ważne było, że będzie umiała tworzyć treści w internecie.

Masz niesamowite doświadczenie w wykorzystaniu nowych technologii do zwiększenia efektywności nauki. Nowe technologie mogą nie tylko byc przeszkadzaczami ale przede wszystkim mogą pomóc uczniom w mądrej nauce. Podasz nam parę przykładów czego warto używać i jak zintegrować nowe technologie w procesie nauki?

Przewrotnie to ja się nauczyłam od moich uczniów czy córki wielu aplikacji, które mogę być przydatne w uczeniu się. Do planowania najprościej używać popularnego Evernote (notatki) i kalendarza Google’a. Do wspólnej pracy z innymi osobami nieodzowny jest dysk Google, czy dostępny nieodpłatnie dla edukacji Microsoft Office 365. Ale prawdziwym hitem dla mnie okazał się Khan Academy, zbiór lekcji z wielu przedmiotów realizowanych na różnych poziomach, z rozbudowaną polską wersją językową.

 

  • UCZENIE SIĘ W SZKOLE WSZYSTKIEGO I TO NA PIĄTKI (A NAWET SZÓSTKI), NIE PRZYBLIŻY NAS DO ZROZUMIENIA REGUŁ I WYMAGAŃ RYNKU PRACY.

 

  • WAŻNE ABY  UCZNIOWIENIE FUNKCJONOWALI W TYM TZW. “WYŚCIGU SZCZURÓW”, ODPUŚCILI SOBIE NIEISTOTNE RYWALIZACJE (KONKURSY, RANKINGI), NIE WALCZYLI O NAJLEPSZE NOTY ZE WSZYSTKICH PRZEDMIOTÓW, W OGÓLE NIE KONCENTROWALI SIĘ NA OCENACH, TYLKO NA WIEDZY I UMIEJĘTNOŚCIACH.

 

  • MYŚL DR. WILLARDA DAGGETTA Z 1992 ROKU: ŚWIAT, W KTÓRYM BĘDĄ ŻYŁY NASZE DZIECI, ZMIENIA SIĘ CZTERY RAZY SZYBCIEJ NIŻ SZKOŁY. … DYNAMIKA OTACZAJĄCYCH NAS ZMIAN W GOSPODARCE JEST TAK DUŻA, ŻE NIE POZWALA TYCH ZMIAN “DOGONIĆ”, A SZKOŁA, CZY UCZELNIA, ABY PRZYGOTOWAĆ KADRY DO RYNKU PRACY, POWINNY PRZECIEŻ NIE TYLE DOGANIAĆ, A WYPRZEDZAĆ ZMIANY.

 

  • JEDNĄ Z KOMPETENCJI WYSOKO OCENIANĄ PRZEZ PRACODAWCÓW U KANDYDATÓW DO PRACY JEST GOTOWOŚĆ DO ZMIANY, ROZWOJU, PLANOWANIE SWOJEGO UCZENIA SIĘ. 

 

  • JA MÓWIŁAM OTWARCIE MOIM MATURZYSTOM, ŻE NAUCZENIE SIĘ 130 EFEKTÓW REAKCJI CHEMICZNYCH NA PAMIĘĆ JEST ZBĘDNA – ALE TYLKO NAUCZENIE SIĘ ICH DA IM MOŻLIWOŚĆ PRZEKROCZENIA PROGU JAKIM JEST EGZAMIN MATURALNY Z CHEMII I UZYSKANIE JAK NAJWYŻSZEGO WYNIKU. 

 

  • TRZEBA PRZEJŚĆ W SZKOLE Z MODELU RYWALIZACJI DO KULTURY UCZENIA SIĘ, GDZIE KAŻDY ROBI JAKIŚ POSTĘP, ALE NA MIARĘ SWOICH MOŻLIWOŚCI. 

 

  • DOROŚLI POWINNI ODDAĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA UCZENIE SIĘ SWOIM DZIECIOM I PODOPIECZNYM. ROLA RODZICÓW I NAUCZYCIELI JEST ŚCIŚLE OKREŚLONA: MAJĄ WSPIERAĆ, PODPOWIADAĆ, ALE NIE WYRĘCZAĆ I WSKAZYWAĆ.

 

  • WARTO USIĄŚĆ Z MŁODYM CZŁOWIEKIEM I TAK DOROŚLE POROZMAWIAĆ – PISZĄC RÓŻNE SCENARIUSZE: NIE CHCESZ SIĘ UCZYĆ DO MATURY, CO ZROBISZ JAK JEJ NIE ZDASZ? PÓJDZIESZ DO PRACY, DO JAKIEJ, GDZIE? JAK SIĘ DO NIEJ DOSTANIESZ? ILE ZAROBISZ? ILE KOSZTUJE UTRZYMANIE? 

 

 

 

Share.

About Author

Poznaj nas! Przedstawiamy się w dziale O NAS! Zapraszamy też do kontaktu!

  • Danuta Brzezińska

    Tyle mądrości nam przekazała Danusia w wywiadzie, zajmuję się kreacją kariery na co dzień. Jednak potwierdzam, że młodzież jest nie konsekwentna, zapraszam np. do prowadzenia warsztatów młode osoby w ramach ich własnej promocji, umawiają się, po czym w dzień warsztatów piszą, że mają doła i nie poprowadzą. Super jak mam dwa tygodnie, by poszukać kogoś innego lub odwołać ludzi. Ale tu chyba bardziej zadziałać powinno środowisko niż edukacja, chociaż szkoląc nauczycieli z tutoringu miałam nadzieję, że coś się zmieni – jednak nadal kultura uczenia kuleje.

    • To o czym piszesz to rzeczywiście problem i też to obserwujemy. Może warto w takich sytuacjach dawać bardzo jasną informację zwrotną i pokazywać jakie konsekwencje niesie takie zachowanie?

  • 1) „Odpuścili sobie korepetycje, a wzięli się do roboty” — bardzo odważne zdanie (popieram!).

    2) Uwaga techniczna: świetny pomysł z tym podsumowaniem najważniejszych informacji na końcu wpisu 🙂

  • Nic dodać, nic ująć. Widzę to na przykładzie własnych dzieci. Nigdy nie chciały uczyć się „zbędnych” rzeczy, a na rynku pracy radzą sobie świetnie. Doskonalą swoją wiedze i umiejętności we własnym zakresie. Czasami im zazdroszczę, że żyją w czasach, gdy młody kreatywny człowiek może realizować swoje pasje.

  • Katka | projekt-wnetrze.pl

    Sama prawda – szkoła ani studia nie przystosują nas do warunków rynkowych – sama jestem tego przykładem- 2 lata po studiach nadal nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić- nie znałam reguł jakie panują. Musiałam się wszystkiego nauczyć. Dodam jeszcze, że dopiero kiedy znalazłam swój sposób na efektywną naukę, to ona zaczęła być dla mnie przyjemnością, wcześniej nic nie zapamiętywałam. Teraz zapisuje na kolorowo, robię rysunki i wszystko zostaje w głowie. Kasia 🙂

    • Dobrze to czytać, że znalazłaś sposób na efektywną naukę i na siebie:)

  • Kasia Motyka Kocikowa Dolina

    Zatem mamy czas dla kreatywnych i chętnych 🙂 Dziś ludzie mają mętlik w głowach, ważne jest by zechcieli lub zdołali nauczyć się odnajdywać siebie w różnych okolicznościach.

  • Bardzo merytoryczne podejście do sprawy! Mam nadzieję, że wielu młodych tutaj zajrzy 😉

  • Karolina www.wNaszejBajce.pl

    Bardzo wartościowy artykuł. Przyda się bardzo mnie – mamie wielodzietnej 🙂

  • Bardzo ciekawy artykuł. Efektywna nauka to klucz do sukcesu. Córka zaczyna niedługo szkołę i sama jestem ciekawa jak jej ta nauka będzie szła. 🙂

  • Andrzej

    bardzo interesujące. szkoła a rynek pracy to zupełnie co innego. Ja miałem to szczęście, żę w porę się ogarnąłem w tym:)

?
?

Job-choice.net to wybór pracy. Wybierz świadomie!

Pozwól się wyrwać z kolein myślenia o pracy - pobierz nasze inspiracje!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanego adresu e-mail przez job-choice.net dla celów informacyjnych, marketingowych oraz komunikacji związanej z użytkowaniem portalu.

email marketing powered by FreshMail